Przebieg rekrutacji
Na rozmowę przyszedłem o umówionej godzinie. Szef firmy posadził mnie na prowizorycznym krześle na środku sklepu. Cała rozmowa trwała około 7 minut i w zasadzie ograniczyła się do mojego opisu wcześniejszych miejsc pracy oraz doświadczenia, które było jasne opisane w CV.
W trakcie spotkania dowiedziałem się, że z stanowiska, na które aplikowałem, odchodzi obecny pracownik i do końca miesiąca trzeba pilnie znaleźć zastępstwo. Sprawiało to wrażenie „gaszenia pożaru” i szybkiej rekrutacji, aby nowa osoba zdążyła zostać w minimalnym stopniu przeszkolona — mimo że na to stanowisko, aby wykonywać je odpowiedzialnie, potrzeba więcej czasu.
Szef sprawiał również wrażenie słabo zorientowanego w zakresie pracy swoich pracowników (np. komentarz w stylu: „my chyba Photoshopa używamy”).
Już na wczesnym etapie rozmowy zapytał o moje oczekiwania finansowe (ogłoszenie nie zawierało widełek płacowych) Odniosłem wrażenie, że głównym celem było szybkie „zgaszenie pożaru” i znalezienie kogoś do pilnego zastępstwa za możliwie jak najniższą kwotę, a nie rzetelna rozmowa o zakresie obowiązków czy realnych wymaganiach stanowiska.
Pytania
Jak wygląda tam praca?
Rezultat:
Nie dostałem pracy