Niniejszy komentarz piszę w obronie interesu społecznego, by pacjenci wiedzieli czego się spodziewać po danej przychodni.
W przychodni tej zjawiłam się z pękniętą koroną kompozytową na włóknie szklanym w 2024 roku. Włókno szklane było całe. Chciałam wymiany wyłącznie tej korony na ceramiczną lub półceramiczną. Lekarz zaczął mówić o tym, że trzeba wymienić wszystkie korony po tej stronie bo w jego opinii były zniszczone i że trzeba zrobić most. Ja nalegałam na to by zajął się tylko tym jednym zębem. Lekarz przekonywał ustnie, że pojedyncze korony nie wytrzymają więc pozostało mi znaleźć wśród znajomych osobę, która wyłoży 6000 zł na to leczenie i robić całość. Lekarz na 4 wizytach wykonał most porcelanowy.
Po około 10 miesiącach zaczęłam dostawać ostrych bólów, na które nie pomagały żadne leki przeciwbólowe nawet brane łącznie, kilka na raz. Zgłosiłam więc wadę. Po około miesiącu pojawiła się ruchomość mostu, czemu zaprzeczał sam lekarz. Ruchomość stwierdzili świadkowie. Lekarz w końcu przy którymś napadzie bólu zdjął most i stwierdził ustnie, że zęby nie są pouszkadzane. Potem leczenie trwało coraz dłużej. Kanałowe leczenie zmiany typu periodontitis pod tym mostem trwało 3 miesiące. Lekarz miał trudność z przyjęciem, że widzę kanał boczny na CBCT. W końcu po 3 miesiącach to potwierdził ustnie.
W związku z utratą zęba umówiłam się pisemnie na odbudowę implantem cyrkoniowym w tej pozycji oraz odbudowę protetyczną w określonym terminie innych pozycji. Było potrzebne kanałowe leczenie kolejnego zęba więc umówiłam, że ma się ono odbyć u innego lekarza z tej przychodni pod mikroskopem. Na leczeniu pod mikroskopem dowiedziałam się że kolejny ząb, ten z którym początkowo przyszłam ma po wyjęciu wkładu nieosiowy kanał szeroki jak studnia z bardzo dużym ryzykiem perforacji podczas jego naprawy (co ten drugi lekarz zapisał w dokumentacji). Zdecydowałam więc pisemnie z lekarzem, że wymieni mi ten zniszczony korzeń na implant cyrkoniowy.
Potem odbyła się implantacja. Tydzień po tej implantacji odsłonięciu uległa szyjka innego wstawianego przez nich implantu. Po niedługim czasie zaczęłam mieć dolegliwości od świeżo wstawionych górnych implantów. Zastanawiające było dlaczego słabo czułam ból i cokolwiek po wstawieniu tych implantów za zniszczone korzenie. Otóż lekarz zataił przede mną fakt umieszczenia implantu w skrajnie niekorzystnej lokalizacji podniebiennej, gdzie ujście ma kanał przysieczny. Lekarz ustnie powiedział, że nie ma żadnej komplikacji w zakresie górnych implantów (co nagrałam i dodatkowo był w gabinecie świadek).
Od innych lekarzy (kilku) odebrałam diagnozy takie jak «duży zanik kości» w obrębie dwóch wykonanych implantów, «implant w bardzo niekorzystnej pozycji», «obnażona szyjka implantu– zalecona eksplantacja», «widoczna przetoka ropna». Po czterech miesiącach od implantacji na moje żądanie wydano paszporty implantologiczne. Paszporty wykazują implanty tytanowe zamiast umówionych pisemnie cyrkoniowych. Złożyłam oświadczenie o obniżeniu ceny o 6000 zł za źle wykonane dzieło. Firma uznała moje oświadczenie w drodze milczenia przez ponad 14 dni. Potem po kolejnym piśmie odmówiła jakichkolwiek reklamacji, nie odpowiedzieli też na zapytanie o wskazanie lekarzy periodontologów oraz chirurgów innych niż lekarz, który wykonał dwa razy niestarannie zabieg doprowadzając do komplikacji. Pieniędzy nie odzyskałam do tej pory.
W moim przypadku dokumentacja medyczna dotycząca komplikacji w leczeniu (m.in. z 3-miesięcznego leczenia kanałowego) w ogóle nie postała. Z ponad 20 wizyt, które miały miejsce i odbywały się najrzadziej co dwa tygodnie zapis w dokumentacji jest jedynie z kilku.
Polecam omijać szerokim łukiem tę przychodnię, jeżeli szanuje swoje pieniądze, nerwy i swoje zdrowie.
Co istotne, lekarz, który doprowadził do utraty korzeni zębów, próbował mnie namówić, że potrzebuję wymienić też most po drugiej stronie i by robić to łącznie. Miałam tyle szczęścia, że nie dałam się namówić, bo nie miałabym już zupełni czym jeść.