Nie jest tak strasznie jak ludzie piszą ale też nie jest wcale dobrze. Oczywiście, że same złe opinie pochodzą od niezadowolonych. Zadowoleni nie piszą, bo nawet im to nie chodzi po głowie. Trzeba czuć się urażonym aby chcieć wystawiać opinię.
Byłem trochę czasu, więc napiszę jak to wygląda z mojej strony. Nie miałem problemów z jakimiś przekrętami finansowymi. Normalnie i legalnie wychodzą małe pieniądze. Przy 40 godzinach (standard) to jakieś 250 euro będzie. Jeśli to jest 40 godzin od poniedziałku do piątku i nic więcej..
Porządne pieniądze są dopiero gdy trzaska się nadgodziny, wtedy już bardzo się zmienia. No ale wiadomo, każda nadgodzina to 135%, sobota tak samo, niedziela 200%. No ale w wielu firmach za weekendy płacą "do ręki" i ludzie myślą, że jest fajnie, bo nie umieją liczyć. Ale przecież te dni na czarno nie zawierają ani wakacyjnego ani urlopowego ani składek emerytalnych. A jak by chcieć przejść na zasiłek, to liczy się ten zasiłek względem tylko tych godzin na biało...
Bardzo dużo różnych firm mają ale niewiele z tego to fajne prace i dobrze płatne, wręcz odwrotnie..
Jest tam dużo osób zadowolonych ale dla mnie to osoby głupie i nieambitne. Siedzieć przez lata w firmie, w której jest 38 godzin na tydzień to porażka.. Przecież po to się wyjeżdża aby trzaskać pieniądze dużo dużo lepsze niż w Polsce..
Zwykle to tępe baby, którym nie chce się pracować lub mają dzieci i im zależy na tym by mieć np 30 godzin. Każdego dnia zaczynać godzinę później niż inni, kończyć godzinę wcześniej i do tego jeden dzień tygodnia wolny...
Ale dla tych co chcą dobrze zarabiać to oczywiście nie jest to dobre rozwiązanie. Nie wyobrażam sobie pracować przez miesiące czy lata za 250 euro na tydzień, podczas gdy można po 350 lub więcej. W rezultacie czy się oszczędzi x czy 150% x czy też 200%x
Zostają tam osoby, które głównie chcą tylko pracować i mieszkać i nie robić oszczędności na przyszłość, no ale to jest durne, bo przecież w Polsce też można pracować i nie oszczędzać. Podobnie w Zimbabwe, Rumunii i Mołdawii można pracować ale nie odkładać na przyszłość :)
A największy minus to dla mnie nie samo AB Flexkracht a cały ten region. To wszystko dookoła Aalsmeer to same kwiatki, region tuż przy Amsterdamie, najwyższe ceny nieruchomości w Holandii i prawie najwyższe na całą Europę.
Dostać tam kontrakt to porażka a nie sukces, bo trzeba się wyprowadzić z agencyjnego i nie ma gdzie. Ci co dostali kontrakty to zbiednieli albo pogorszyli swój status. Nawet pokoju nie można było znaleźć, ogłoszenia typu: mały pokój ale z dużym łóżkiem, dla pary za 1000 euro lub 800..
Ci, którym się jakoś udało, to albo musieli wynająć w Alphen aan de Rijn i dojeżdżać 20 km do pracy we własnym zakresie albo wzięli kredyt (pod warunkiem, że para ze stałą pracą) ale żeby im się udało, to też nie mogło być na miejscu tylko jakieś zadupie 30 km dalej wśród krów i moczarów.. I jeszcze się cieszą i chwalą, że dostali mieszkanie. Ale co to za sukces dostać mieszkanie tam gdzie ludzie nie chcą mieszkać. Sukcesem by było dostać mieszkanie w fajnej lokalizacji i blisko pracy. Jak by miał mieszkać daleko od pracy i na wsi śmierdzącej gó..nem to bym wolał wrócić do Polski, gdzie mieszkanie wynajmuje się w jeden dzień, sprawy załatwia na podstawie tego, że ma się dowód i numer PESEL a nie że do wszystkiego potrzebny jest meldunek, którego większość nie ma.. No i daleko od pracy to też konieczność dojazdu własnym autem. A auto w Holandii to takie koszty, że niektórzy to pracują właściwie tylko na te swoje auto ;) Tj opłaty obowiązkowe, awarie auta i czasami jakiś mandat.. No ale durni ludzie cieszą się, że mają kontrakt i udało im się jakoś zamieszkać i nie widzą, że to wszystko mija się z celem, bo chodziło o to by jak najwięcej oszczędzać a nie jak najwięcej wydawać..
A przecież samo wynajmowanie pokoju od polaczków to już jest porażka. Być grzecznym i zależnym od jakiś polaczków ale wielu osobom to pasuje.. Liczy się tylko by mieć pracę. Mówią, że są na "prywatnym" a nie mają w ogóle prywatności, nie mają nic do gadania, to jak biedny student na stancji u surowej macochy..