Z perspektywy czasu całkowicie odradzam współpracę z tą firmą.
Szkoda nerwów, czasu i zdrowia.
Na rozmowie kwalifikacyjnej potencjalnemu pracownikowi jest "nawijany makaron na uszy" jak to wspaniale trafił, jak bogate jest doświadczenie firmy. Czekają duże pieniądze, możliwości rozwoju, szkolenia itd. Bardzo szybko okazuje się, że rzeczywistość to umowa na pół etatu, bo jest taniej dla firmy i wynagrodzenie na poziomie 20 PLN netto (a to i tak dużo, bo niektórych zatrudniali nawet za mniej).
W firmie nie ma jednego centrum zarządzania. Za planowanie prac teoretycznie odpowiedzialna jest jedna osoba, ale tak na prawdę swoją wizję ma co najmniej 2-3 inne. Do tego ma się wrażenie, że nie komunikują się one ze sobą wzajemnie. Pracownik do godziny 17, a często i później nie ma pojęcia co będzie robił następnego dnia. Nie wiadomo co wziąć, co naszykować, czy będzie auto, z kim będzie się jutro pracować, czy być może trzeba będzie jechać z narzędziami metrem ma budowę w stroju roboczym. Hitem są sytuacje kiedy człowiek pojawia się w pracy, po czym od kolegów (nie od przełożonego) dowiaduje się, że za moment ma jechać w delegację.
Auta służbowe technicznie są w stanie agonalnym. W środku wcale nie wyglądają lepiej (jakby spali w nich bezdomni). Nie jest to wcale przesadzone, ponieważ pracownicy w nich śpią, przyrządzają posiłki i jedzą, palą, gromadzą śmieci, ale prawie nigdy nie sprzątają.
Co do szkoleń to w zasadzie cała nauka sprowadza się do pokazania "jak coś połączyć z czymś". Mimo wielkich zapowiedzi z rozmowy kwalifikacyjnej nikt w firmie nie uczy tematu od podstaw. Nie opowiada o montowanych urządzeniach, jak działają, dlaczego instalacja jest zbudowana tak jak jest i jak to wszystko konfigurować. Schematy techniczne również są rzadkością. Po prostu masz iść, łączyć COŚ z CZYMŚ i nie interesować się za bardzo.
Osoba, która teoretycznie jest kierownikiem nie ma pojęcia co się wokół niej dzieje. Nie wie jaki jest zakres prac na danych budowach, na jakim są one etapie, jaki sprzęt jest montowany i kto na miejscu jest odpowiedzialny za poszczególne sprawy. Wszystkie ustalenia są zrzucane na pracownika, który jest wysyłany na miejsce. Ma on ustalać co trzeba wykonać, jaki sprzęt jest potrzebny, dokonywać oględzin i planować rozmieszczenie urządzeń itd., czyli w praktyce robi to, co powinien robić jego przełożony. Jeśli jakiś temat jest zawalony z powodu wyżej opisanej osoby, to często próbuje ona zwalić winę na kogoś innego albo upiera się, że coś mówiła (lub nie) mimo, że są świadkowie takich sytuacji i oni też widzieli inną wersję wydarzeń.
Reasumując - odradzam wiązanie się z tą firmą, będziecie żałować. Straconego czasu i nerwów nikt Wam nie przywróci.