Samum04.11.2019 21:26
Inne
Poszukujac nastepnego motocykla dla siebie wybralem sie do Rzeszowa w celu
obejrzenia (i ewentualnego zakupu) Hondy XLV 750 R
(usunięte przez administratora) stojącej w komisie
(usunięte przez administratora) . Pojechalem z zona i przyjaciolmi z krakufa
(Amilem i Blondynem - kolejnosc alfabetyczna) jako ekspertami. Jedziemy z
przyczepka. Po przybyciu na miejsce sprzet zostal wytoczony z komisu na
zewnatrz i zaczely sie ogledziny. Poczatkowo wszystko bylo w porzadku,
chociaz sprzet na pierwszy rzut oka wygladal na lekko "podpicowany do
sprzedazy" (podmalowana rama i zbiornik - wbrew opisowi na allegro) to na
dobra sprawe nie bylo sie do czego przyczepic poza tym, ze opona z przodu
lysa - do wymiany. No to prosimy o odpalenie, pan odpala za pomoca
urzadzenia rozruchowego - okazuje sie, ze aku tez do wymiany, nie zrazamy
sie. Moto odpala, cos rzezi, szukamy, macamy, uff, okazuje sie, ze telepie
sie podnozek pasazera. Dobra, czas na jazdy, pan pozwala, tylko trzeba
zostawic troche kasy, zostawiamy, pan wyznacza trase, jezdzimy po kolei
pierwszy Amil, potem Blondi, na koncu ja. Wszyscy zachwyceni, ja
najbardziej, moto sliczne, prowadzi sie ladnie, wszystko wydaje sie ok.
Pytam po kolei o opinie, zonie sie podoba, ale eksperci cos jeszcze szukaja.
Amil przyslania reka lampe i odkreca manetke do polowy zakresu obrotow, pan
mowi, ze nie trzeba tak katowac (co to za katowanie?), zeby sprawdzic
ladowanie, wystarczy zmierzyc miernikiem. Pewnie ma racje, Amil prosi o
miernik, pan daje, ale komentuje: "Biora erjedynki za 30 kpln i tak nie
sprawdzaja", mysle, ma specyficzne poczucie humoru. Dalej sie nie zrazamy,
eksperci mierza napiecie na klemach, okazuje sie, ze miernik nie chce za nic
pokazac wiecej niż 12.5 V, cos nie halo. Pan mowi, ze moze przez padniete
aku. Amil z Blondynem mowia, ze moze, to trzeba sprawdzic na dobrym, pan
mowi, ze nie ma i przestaje powoli byc mily. Po chwili znajduje sie zdrowe
aku i palimy sprzeta ponownie, pan chce sie zakladac, ze regulator jest
sprawny i z ladowaniem nie ma problemow, sytuacja jednak nie ulega zmianie,
znaczy sie ladowania brak. Amil sprawdza napiecie przed regulatorem, miernik
pokazuje nie wiecej niz 20 V, ja sie nie znam, ale mowia, ze nie halo wiec
im wierze, pan nieudolnie udaje zaskoczonego. Nic to, dalej sie nie zrazamy,
postanawiamy ponegocjowac cene, w toku targow, a w zasadzie na poczatku pan
szokuje wszystkich i mowi do Amila: "Ty juz lepiej nic nie mow, bo od
poczatku dzialasz mi na nerwy". Wszystkich zatkalo, Amil nie chcac mi psuc
transakcji przestaje sie odzywac, (usunięte przez administratora)
Odbieramy kase,
odjezdzamy. Okazuje sie, ze znalezlismy kolejne pewne miejsce..., którego
nalezy unikac.