Dzień dobry wszystkim.
Chciałbym przedstawić państwu firmę w której zaczynałem z transportem kilka lat temu. Przyszedłem do niej jako totalny świeżak więc w zasadzie nie wiedziałem czego się spodziewać, nie wiedziałem o co pytać na rozmowie o pracę, nie wiedziałem ogólnie nic. Rozmowa o pracę odbywała się dość swobodnie i ciekawie. Usłyszałem rzeczy które zawsze chciałem słyszeć na tego typu rozmowach, a pracowałem w wielu firmach na różnych stanowiskach. Ogólnie wyszedłem z niej zadowolony i gotowy na nowy etap życia i nową przygodę. Niestety już pierwszego dnia kiedy zacząłem jeździć zobaczyłem w jakim stanie i jak ogólnie wygląda baza firmy. Totalne złomowisko. Pełno zużytych opon leżących wszędzie, pełno pustych beczek po olejach i pełno różnych części wcześniej zdemontowanych z ciężarówek po naprawach. Martwe szczury na placu też widziałem itp. Ciężarówki to totalne złomy. Nie licząc kilku nowych którymi mogą jeździć tylko wybrańcy to cała reszta nie ma mniej na liczniku jak 1,3 mln, a te najstarsze mają już 2,5 mln. Wiem że duży przebieg nie musi świadczyć o tym że ciągnik to szajs ale niestety te wyglądają okropnie tak zewnątrz jak i wewnątrz choć muszę przyznać że są kierowcy którzy robią co mogę aby choć w środku było czysto. W końcu spędzamy tam dużo czasu. Szybko także okazało się że czasu jazdy dwutygodniowego brakuje w zasadzie co tydzień. Firma ma "ściągaczy" więc pseudo dyspozytorzy liczą tak czas abyś dojechał do granicy. Potem wsiadasz po całym dniu/nocy jazdy ciężarówka w starą, zniszczoną i śmierdzącą ropą osobówkę i dymasz do domu, a do bazy daleko. Firma zarejestrowana w Tarnobrzegu ale auta stoją niedaleko Połańca, we wsi Maśnik. Czemu pseudo dyspozytorzy? A no temu że oni nie mają pojęcia co robią. Bywały pracę które narażały firmę na straty finansowe. Wysyłali auta totalnie w nielogiczny sposób. Kierowca marnował swój czas jazdy, pracy i paliwo. Jest tych chłopaczków dwóch. Jeden ma sklerozę i jak coś z nim będziesz ustalał to za 5 minut on już nie pamięta. Drugi to taki typ co ma wywalone na wszystko. Rozmawiać kierowcami nie umie i nie chcę. W sumie to tak samo jak właściciel. Po 16:00 ciężko o kontakt z dyspozytorami. Czasami wręcz niemożliwy. Mycie zestawów? Jak chcesz możesz myć na "bazie" starym Karcherem ale i tak rzadko ci się to uda bo albo nie ma chemi albo nie ma szczotki albo mechanik ci nie pozwoli bo spawa obok myjki stare naczepy, które trzymają się na "trytytkach". Jeśli chciałbyś umyć auto na automatycznej myjni gdzieś na trasie to za kazdym razem musisz uzyskać na to zgodę ale uwaga .... Nie zawsze ją dostaniesz. Bo albo usłyszysz że nie ma czasu albo że kiedy indziej. Dla właściciela czy jedziesz brudnym czy czystym autem jest bez znaczenia.... przecież on zarobi tyle samo to po co myć auto. Klimatyzacje postojowe w autach jeśli w ogóle są to albo nie działają albo działają na pół gwizdka. Nikt do nich nie zaglądnie , brak jakiegokolwiek serwisu. Ale to jeszcze nic. Urlop? Spoko. Możesz brać kiedy chcesz ale nie jeździsz=nie zarabiasz. Za urlop nie płaci. Mają tam jakieś stałe roboty. Nie które nawet spoko ale jak trafisz na meble to współczuję. Będziesz rozładowywał je sam,a jest tego zawsze około 5 ton. Nie płaci za to nic dodatkowo. Choć z kim bym nie rozmawiał to mówią że firmy płacą kierowcy za rozładunek. Ta nie. No i teraz nazwa firmy. Firma się zwie USŁUGI TRANSPORTOWE ZBIGNIEW RAMOS. Nie pisze tego wszystkiego z jakiejś chorej zemsty czy coś takiego. Wolałbym ostrzec porostu innych kierowców aby tam nie szli bo będzie źle. Mało tego . Urlop jest rozpisywany. W sumie to normalne z tą różnicą że jak wypiszesz cały wypoczynkowy(a potrafią to rozpisać już do lipca), a wystawiany jest nielegalnie, ale to temat dla wtajemniczonych, będzie podstawiany ci do podpisania urlop bezpłatny, a chyba nie muszę pisać co to oznacza. Zapytacie pewnie czy podpisywałem? Tak. Robiłem to ale jak wspomniałem wcześniej byłem wtedy "zielony" w wielu tematach. To jest to czego najbardziej żałuję. Firma z chęcią przyjmuję młodych i "zielonych" kierowców bo im łatwiej nawinąć makaron na uszy. Nie żałuję tego że tam pracowałem ale żałuję że robiłem pewne rzeczy wbrew sobie. Właściciel ma tendencję obrażania się jak 5 letni chłopiec kiedy nie postępujesz wobec firmy tak jak on by chciał. Możesz zapomnieć że odbierze od ciebie telefon albo że ci odpiszę na sma. Dyspozytorzy to samo. Czasami miałem wrażenie że bawimy się razem w jakiejś piaskownicy. Doprosić się o takie rzeczy jak pasy do spinania, graniczy z cudem. Przeładowany zestaw to nie problem. Masz jechać i (usunięte przez administratora) Jest masę rzeczy o których mógłbym napisać ale naprawdę jest tego tyle że ciężko spamiętać. Druga firma powiązana z tą którą wymieniałem wyżej to firma bodajże ALL STEEL. Jeśli zobaczycie ogłoszenia z tej firmy, miejscowość Tarnobrzeg, Połaniec lub okolice to będzie ten sam właściciel.
Nigdy nie oczekiwałem klepania po ramieniu. Jedyne czego oczekiwałem i oczekuję od swojego pracodawcy to szacunku. Czy to tak dużo?