Stanowczo nie polecam. Dwa razy przeprowadził zabieg źle i nawet nie przyznał się do błędu. Lekarz zdiagnozował i potwierdził badaniem dynamicznym wysiłkowe nietrzymanie moczu. Zaproponował założenie taśmy TOT styczniu 2013, po zabiegu było źle ( stwierdził, że taśma musi zostać i przepisał tabletki, bardzo niemiła wizyta na NFZ ) później było nieco lepiej, a gdy znowu bardzo pogorszyło po 4 latach (2017) powiedział, że tak się zdarza i obiecał pomoc. Tak stanowczo i pewnie (razem ze swoim asystentem) zapewnił, że ciągle się szkolą i teraz na pewno zrobią dobrze. Niestety uwierzyłam i poddałam się kolejnemu zabiegowi i dopiero zaczął się koszmar. Ból i problem z moczem gorszy niż przed operacją, a dr. Fedus zwodził na kolejnych wizytach, że tak bywa i trzeba cierpliwości i tak przez pół roku na tabletkach przeciwbólowych, bez kontroli położenia taśmy, aż stwierdził, że kolejnymi badaniami będziemy szukać innego problemu. Dzięki swojej pani ginekolog trafiłam do profesora w Lublinie, a ten na pierwszym badaniu na pierwszej wizycie powiedział, że taśma źle założona i powoduje moje dolegliwości. Jestem po zabiegu profesora i zaczynam dopiero odczuwać ulgę (lipiec 2018).