Zimą w czasie mrozów odmówił posłuszeństwa kocioł gazowy. Serwis firmowy odmówił przyjazdu bo był zawalony robotą. Jedynie udało mi się ustalić prawdopodobną przyczynę awarii tzn uszkodzenie płyty głównej kotła. Zacząłem gorączkowe poszukiwania nowej znalazłem fabrycznie nową w cenie nowego kotła. Ręce mi opadły bo kto w szczycie sezonu grzewczego wymienia kocioł? Przypomniałem sobie o serwisie u Kazia do którego przypadkowo kiedyś zajrzałem i zamieniłem kilka zdań z panem za stołem z górą naprawianych smartfonów. Pokazałem wymontowaną płytkę i umówiłem się na telefoniczną diagnozę. Jakie było moje zdziwienie kiedy w słuchawce usłyszałem, że za dwa dni płytka do odbioru za naprawdę niewygórowane pieniądze. Ale kiedy za oknem -15 to nie targowałbym się w ogóle. Kocioł działa a ja z optymizmem patrzę na nadchodzącą zimę. Pozdrawiam!