W tej firmie pracują kapusie. Właściciel Tadeusz Łyko słuch tych donosicieli i na tej podstawie podejmuje decyzje dotyczące pracowników. W tym zakładzie jest wyzysk pracownika. Właściciel zakładu to bardzo nerwowy człowiek, lepiej omijać go szerokim łukiem. Pracowałem w tym zakładzie dwa razy, pierwszy raz pracodawca zwolnił mnie. Następnie gdy szedłem do sąsiedniej firmy w sprawie pracy doniesiono do biura, iż byłem u sąsiada w sprawie pracy. Po opuszczeniu zakładu sąsiada usłyszałem od kolegi, że szefostwo chce abym przyszedł do biura na rozmowę. Zgodziłem się i poszedłem zaproponowano mi abym wrócił z powrotem do tego zakładu, zgodziłem się. Jednak po kilku latach nie wytrzymałem opinii konfidentów i zwolniłem się. Dzisiaj jak Tadeusz Łyko widzi mnie to nie może pogoić się z tym, iż zwolniłem się. Kiedyś stałem i rozmawiałem z pracownikiem tego zakładu właściciel widząc mnie powiedział do mnie " (usunięte przez administratora) z stąd to nie ten zakład pracy" . Sądzę, że wypowiedział te słowa ponieważ zignorowałem dalszą pracę w tym zakładzie i poszedłem do pracy do sąsiada.