Fatalne podejście do dzieci i problemów z jedzeniem. Zgłosiliśmy się do dr Talarczyk z nadzieją, że pomoże naszemu 5-letniemu synkowi, u którego rozpoznano bardzo rzadkie zaburzenie odżywiania. Bardzo się zawiedliśmy konsultacjami u dr Talarczyk. Proponowane przez dr Talarczyk metody postępowania uwzględniały wszystko to, czego nie chcieliśmy, tj. behawioryzm i nagradzanie za jedzenie. Odnieśliśmy wrażenie, że dr Talarczyk nie słucha co się do niej mówi, bo proponuje rozwiązania, których nie akceptujemy. Nie tak powinna wyglądać współpraca, że terapeuta próbuje forsować swoje zdanie jakby to była jedyna słuszna droga. Zdaje się również, że dr Talarczyk stawia znak równości między wychowaniem bez kar i nagród a wychowaniem bezstresowym oraz błędnie zakłada, że skoro życie nie jest bezstresowe, to trzeba dziecku już od małego tych stresów dostarczać, żeby się przyzwyczaiło. Widzimy tutaj niestety brak aktualnej wiedzy. Metodą jaką zaproponowała nam dr Talarczyk było m.in. nałożenie synkowi na talerz takiej ilości jedzenia, jaką uważamy, że powinien zjeść, pilnowanie, aby zjadł i postraszenie, że jak nie zje to np. nie obejrzy bajki. Straszne jest to, że osoba będąca ponoć psychologiem dziecięcym ma takie zapatrywanie na dziecko, jakby ono nie jadło specjalnie, żeby dorosłemu zrobić na złość, więc należy je do jedzenia przymusić, zmanipulować i zastraszyć. To, co zostało nam zaproponowane, nijak się ma do zasad responsywnego karmienia. Tym bardziej u dziecka z lękiem przed jedzeniem nie stosuje się takich presyjnych metod. W ogóle u nikogo się nie powinno takich praktyk stosować. Poza tym sądzimy, że dr Talarczyk nie powiedziała nam prawdy mówiąc, że prowadziła już terapie dzieci z tym samym zaburzeniem, na które cierpi nasz synek - ani razu nawet nie powtórzyła nazwy tego zaburzenia ani też w żadnej wypowiedzi nie dała nam odczuć, że wie, na czym polega to zaburzenie. A my wiemy, że nie wie, bo potrafimy rozpoznać jak ktoś kłamie ;) U dzieci z tym zaburzeniem nie stosuje się takich metod, jak te proponowane przez dr Talarczyk, bo tylko wzmagają lęk i opór i pogarszają sprawę. Opisujemy tutaj zalecenia jakie padły z ust dr Talarczyk, aby inni rodzice byli świadomi jakie metody ta pani proponuje. My odradzamy korzystanie z jej porad. Poszukajcie publikacji Katji Rowell i Jenny McGlothlin, bo jak mówią: "zła terapia jest gorsza niż brak terapii". Na szczęście nasz synek znalazł już terapeutów i jest na właściwych torach, a zajęcia przynoszą mu radość i nie mają nic wspólnego z wywieraniem na niego presji.