Pumpernikiel10.12.2019 20:13
Inne
Byłam dzisiaj na rozmowie rekrutacyjnej z Panem Krystianem.
Wysyłając CV zrobiłam research na temat danej osoby i całej firmy - stwierdziłam jeśli się nadaję lub zaciekawiłam swoim CV potencjalnego pracodawce to spróbuję.. jednak od pierwszego telefonu już coś mi się nie podobało.
1) Zaproszono mnie na rozmowę rekrutacyjną do kawiarni - wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że podobno firma ma remont (patrząc na wpisy na fb trwa już prawie rok);
2) Poproszono mnie abym zadzwoniła przed samą rozmową, ponieważ nie wiadomo gdzie się spotkać;
3) Po telefonie okazało się, że Pan K. nie może się spotkać tego dnia. Rozmowa została przełożona na dzień następny (nadmieniam, że musiałam przyjechać z innego miasta) - no cóż zdarza się - pomyślałam;
4) Gdy rozmowa została potwierdzona a ja już dojechałam na dworzec, dzwoniąc kolejny raz aby dopytać się gdzie mam w końcu przyjechać (miejsce z Piotrowskiej przeniosło się do Manufaktury- tutaj,zostało ono zmienione 2 razy - ponieważ Panu K. "nie chciało się dojechać", a następnie "nie było miejsca" - tak, dokładnie to usłyszałam przez telefon) poprosiłabym, żeby spotkać przed danym miejscem usłyszałam wzburzenie "Nie, nie będę stał i marznął czekając na Panią!". Oho, pomyślałam Pan K. ma zły dzień.
5) Gdy dojechałam do celu, Pan K kazał mi czekać bo "wysyła maila" i "musi iść do toalety", dodatkowo spytał mnie o CV bo go nie miał i nie był w ogóle zorientowany czy nadaje się do niego do firmy. Próbował znaleźć je na komputerze co również się nie udało. Jakież to profesjonalne - 2 minuty od miejsca spotkania jest podobno "biuro" i jak domniemam tam powinna być również drukarka - usłyszałam znów pretensjonalny ton, na temat tego, że sama nie przyniosłam swojego CV.
6) Po pokazaniu mojego CV w moim własnym telefonie(sic!) i opowiedzeniu całej mojej ścieżki kariery pracowniczej Pan K. zaczął ze mnie po prostu drwić. Stwierdził, że raczej pracy nie znajdę, i co najwyżej mógłby mi zaproponować staż na umowę zlecenie bo jak to powiedział "nie umiem niczego i do tego się nie nadaję". Zaczął mi dawać swoje dobre rady gdzie powinnam znaleźć pracę. Po czym,wstał powiedział na odchodne "Szkoda mi Pani, że tyle Pani musiała jechać", i "Do widzenia" zostawił mnie samą ze sobą, siedzącą na fotelu.
Biorąc pod uwagę fakt, ze Pan K. jest w moim wieku, mamy wspólnych znajomych a ja jestem dobrze wychowana, wolałam nie unosić się - gdyż szkoda sobie strzępić język na TAKIE zachowanie .
Myślę Panie Krystianie, że sam fakt iż występował Pan w "Pytaniu na śniadanie" i ma swoją firmę i tworzy filmiki na (usunięte przez administratora) nie pozwala Panu drwić z ludzi starających się o pracę, a co więcej mógłby się Pan trochę przygotować merytorycznie do rozmowy i np. zacząć czytać książki o zasadach savoir vivru oraz mobbingu pracowniczym - bo widać tutaj jest największy problem. Nie jest Pan Alfą i Omegą, aby tak zadzierać nosa - tym bardziej iż widać, że firma potrzebuję dobrego specjalisty, od jak Pan to nazwał "wrzucania postów". No właśnie, bo widać to nawet po prowadzeniu przez- jak domniemam- Pana ,firmowego FB, że Pan jednak tego nie potrafi.
Napisałam to aby ostrzec osoby starające się o pracę, przed Pańska osobą. Widać, że reprezentuje Pan jedno wielkie NIC. Choćby nie wiem jak Pan wykonuje swoją pracę, to niestety za takie zachowanie - tym bardziej do kobiety - Pana firma powinna być skreślona z list agencji marketingowych. Bo firmę reprezentuję szef swoim zachowaniem, wyglądem i szacunkiem do człowieka, a prezencja jest u Pana zamknięta w głębokiej szafie.
Nie pozdrawiam, ale mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy.