Dzień dobry, serdecznie nie polecam pracy w biurze przedszkola Lalilu, a przede wszystkim nie polecam działania z właścicielami firmy będącymi codziennie w biurze i kontrolującymi wydajność pracowniczek. Właściciele oczekują pełnej dyspozycyjności (także w weekendy i poza godzinami pracy), nie tolerują zwolnień lekarskich, urlopów i bycia offline. W Lalilu nie ma żadnej sensownej organizacji pracy biura. (usunięte przez administratora) nie deleguje zadań (odbiera autonomię, ale także unika podejmowania decyzji - to typowe, (usunięte przez administratora) zachowania opisane między innymi przez (usunięte przez administratora), w Krytyce Politycznej). (usunięte przez administratora) kontroluje każdy (nawet najmniej istotny, typu kosz na (usunięte przez administratora) lub cukiernica) wydatek, nie wspiera zespołu, nie dziękuje za wzorowo wykonywane działania wymyślając coraz to nowe, niestety głównie PR'owe (zupełnie nie prodziecięce) przedsięwzięcia. (usunięte przez administratora) fascynuje się (na chwilę) nową rekrutowaną osobą, po czym, po kilku miesiącach, miesza ją z błotem i zwalnia. Rotacja pracowniczek jest niesamowita. Przy czym traceni są także wieloletni, wierni pracownicy biura, którym nie dziękuję się w żaden sposób za wkład czasu, siły i energii w budowanie społeczności przedszkola. Wszystko polane jest niestrawnym sosem: zen, filozofii wschodu, ćwiczeń oddechowych, kultury świata, angielskiego na co dzień, muzyki i obudowane sąsiedztwem pastelowych mebelków. Oferta przedszkola skierowana jest do finansowej elity warszawskiej oraz do warszawskich rodzin aktorskich, do osób pracujących w TV, do pracowników ambasad, fotografów, artystów (Hej! Ludzie kultury! Apeluje do was! Serio chcecie wspierać taki (usunięte przez administratora), opisany m.in. przez (usunięte przez administratora) model pracy? Artyści zmieniają świat a nie popierają (usunięte przez administratora) świat nierówności. Osobnym tematem są nauczycielki (polskie i angielskojęzyczne). Mają względnie najwięcej "spokoju" (bo najmniej styczności z właścicielką), ale są na różne sposoby kontrolowane i zastraszane. Zabrania się im chorowania (za brak L4 przyznawana jest premia). Są często wyśmiewane i oceniane przez właścicieli (wygląd, wiek, zapach). (usunięte przez administratora) namawia pracowniczki biura do kontrolowania nauczycielek, prosi aby na nie donosić, nie ufa nauczycielkom. Większość wrażliwych nauczycielskich dusz ma problem, bo lubi dzieci w grupie, ale jest niedoceniana za swój wkład i zaangażowanie. Innym tematem są kontakty z rodzicami, których właściciele po prostu nie lubią i traktują jako klientów firmy. Pracowniczki biura zobowiązane są do pełnej dostępności i rozmowy z rodzicami, zgłaszającymi (pewnie słusznie) milion pretensji. Moja niezgodę budziło także to, ze musieliśmy (usunięte przez administratora) rodziców w sprawach finansowych (bo przedszkole musi zarobić). Reasumując właściciele nie nadają się do prowadzenia miejsca związanego z edukacją najmłodszych, w której ważne są działania długofalowe, relacje poziome, transparentność, współpraca, szczerość, granice prywatności, poszanowanie praw dorosłych, aby świat dzieci nie skaził się (usunięte przez administratora) naszego świata.