Nie dajcie się zwieść dawnej renomie tej firmy. Okres kreatywnych projektów to już przeszłość – obecnie firma funkcjonuje stricte jako podwykonawca dla jednego ze szwajcarskich banków. Jeśli szukacie innowacyjnych wyzwań i rozwoju twórczego, to zdecydowanie nie ten adres.Podczas gdy właściciele czerpią zyski w frankach szwajcarskich, inwestując w nieruchomości i sztukę, wynagrodzenia oferowane pracownikom w żaden sposób nie odzwierciedlają tego „premium” wizerunku, który firma tak usilnie stara się kreować na zewnątrz. To bardzo delikatne określenie realiów finansowych.Środowisko pracy jest skrajnie kontrolowane i nieprzyjazne. Kadra zarządzająca potrafi upominać pracowników za rozmowy czy integrację podczas przerw obiadowych, wymagając natychmiastowego powrotu do biurek. W firmie panuje całkowity brak transparentności – informacje dotyczące zwolnień, nowych rekrutacji, finansów czy realnego statusu projektów są systemowo ukrywane przed zespołem. Co gorsza, zarządzający celowo nastawiają pracowników przeciwko sobie, tworząc toksyczną i podzieloną atmosferę. Efektem tego jest ogromna rotacja wśród kadry kreatywnej – większość osób odchodzi stąd przed upływem roku.Dodatkowo codziennością są publiczne kłótnie właścicieli, które odbywają się na oczach zarówno personelu, jak i klientów. Mimo to, góra nigdy nie bierze odpowiedzialności za błędy – za wszelkie wewnętrzne problemy zawsze obwiniane są czynniki zewnętrzne. Radzę podchodzić do tej firmy z dużą ostrożnością.