nick06.09.2022 19:55
Pracownik
Do Pana Bujnowskiego poszłam pierwszy raz w sierpniu 2021 z problemem nadmiernego owłosienia twarzy. Po pokazaniu badań krwi i badań wykonanych wcześniej u endokrynologa i ginekologa przeszliśmy do omawiania procesu leczenia. Było to leczenie w formie farmakoterapii.
Na kolejnych wizytach lekarz pytał o moje odczucia co do leczenia, pytał czy widzę jakieś zmiany i sam oglądał moją twarz.
Na każdej wizycie mówiłam że jest lekka poprawa ale włosy całkiem nie zniknęły. Za każdym razem słyszałam o tym, że dalej muszę kontynuować leczenie.
Na wizycie w czerwcu 2022 czyli po prawie rocznym leczeniu doktor znowu pytał "co u mnie". Ja jak zwykle że szału nie ma. Jest lekka poprawa ale włosy nadal są w miejscach w których nie powinny. Nagle doktor stwierdził, że przecież te włosy całkiem nie znikną i że trzeba wykonać depilację laserową.
Szkoda, że dowiaduję się o takim "szczególe" tak późno. Gdybym wiedziała o tym na początku leczenia, zgodziłabym się bez zawahania. Niestety dowiedziełam się o tym po wydaniu 150 złotych na każdą wizytę oraz lek za 98 złotych co oczywiście trwało przez prawie rok leczenia. Jak nie trudno się domyślić, to co wydałam na wizyty i leki które pomogły nieznacznie mogłam śmiało wydać na depilację laserową.