Przebieg rekrutacji
Z przykrością muszę odradzić „rozmowy kwalifikacyjne” w firmie tej Pani, o ile zasługują one na miano rozmów. Znalazłam ogłoszenie dotyczące pracy w małym punkcie, sprzedającym kwiaty i sztukę użytkową. Zostałam zaproszona na rozmowę. Po zjawieniu się, Pani Agnieszka zażądała pomocy przy przenoszeniu do punktu ciężkich palet z kwiatami, wynoszeniu ich z samochodu i układaniu. Była to dość niezręczna sytuacja dla potencjalnego kandydata na stanowisko, sądziłam jednak, że zaproponuje za poświęcony czas chociaż symboliczne wynagrodzenie. Po spełnieniu dla Pani Agnieszki roli darmowego tragarza, zadała dosłownie kilka pytań o zainteresowania, doświadczenie i obiecała odezwać się do końca dnia. Kontakt nie nastąpił, dopiero po przypomnieniu się poinformowała, że nie będzie już wystawiać swoich towarów w Hali Gwardii. Niestety tego samego dnia z Panią A. Kontaktowała się moja znajoma, która potwierdziła, że rekrutacja wciąż trwa. Rozumiem oczywiście, że nie była Pani zainteresowana moją kandydaturą, jednak rozpoczęcie rozmowy od prośby o dźwiganie palet i dosłownie chwilę po rozładunku zakończenie, wygląda po prostu jak szukanie darmowej siły roboczej. Jestem ciekawa, ile już odbyło się takich rozmów, które odciążyły Panią Agnieszkę w wykonywaniu jej obowiązków. Nie polecam ze względu na stosunek do ludzi i brak elementarnych zasad dotyczących dobrego wychowania. Jak można zaprosić kogoś na rozmowę do „eleganckiej galerii sztuki” (zapewniam, miejsce jest tak dalekie od znaczenia tego słowa, jak to tylko możliwe) i po przywitaniu kazać wykonywać ciężką pracę niezatrudnionemu pracownikowi? Co miało to na celu? Szczerze żałuję, że postanowiłam wykazać się w tamtym momencie taktem i kulturą, zamiast skomentować zachowanie Pani Agnieszki. Przestrzegam przed nieuczciwymi praktykami.
Pytania
Pytanie o doświadczenie i zainteresowania.
Rezultat:
Nie dostałem pracy