Jest to wspaniałe i zadziwiające miejsce taka Nibylandia biznesu. Firma zarządzana dosłownie przez Piotrusia Pana. Właściciel buja w obłokach, snuje wizje o podboju Świata biznesu. W jego opinii świat jest wspaniały i na wyciagnięcie ręki. Urodzony optymista! Problem w tym ,że ten człowiek przekuwa swoje marzenia w czyny ,a to w zetknięciu z ponurą rzeczywistością przestaje być bajką. Podczas rekrutacji Pan Szef przywita cię w pięknym stylowym ,pachnącym biurze. Rozmowa rekrutacyjna inna niż wszystkie ,daj mu się wypowiedzieć ,usłyszysz o tym ,że wszystko tu zaczyna się od nowa ,przygotowują się do ekspansji ,że mało wiedzą ale liczą na ciebie. Jeśli chcesz tej pracy to przytakuj i opowiedz bajeczkę o rozległych kontaktach znajomościach lub zaproponuj ,jakiś unikalny biznes na którym można zarobić krocie - użyj czarodziejskiego słowa OKAZJA. Pamiętaj rozmawiasz z Piotrusiem Panem więc im więcej kitu okraszonego lukrem tym lepiej. Jeżeli jesteś z branży narzędziowej to nasz Piotruś zaprowadzi Cię do sklepu ,jeżeli z branży BHP to pokaże Ci biura pobliskiego dostawcy z Czech ,jeżeli jesteś od zabawek to zrobi ci prezentacje produktową na miejscu. Na tym etapie nie zobaczysz jeszcze swojego miejsca pracy.
Kiedy przekroczysz bramę magazynu zrozumiesz ,że coś jest nie tak. Jest tu ponuro ,jeszcze bardziej ponuro zrobi się tobie ,kiedy dotrze do Ciebie informacja ,że to twoje miejsce pracy. W zetknięciu z pięknym biurem prezesa to ta klitka robi wrażenie ,i to ten moment aby odwrócić się i więcej nie wracać. Pamiętaj ,to co Ci obieca tego nie dotrzyma z wyjątkiem tego co będziesz mieć na piśmie.
Jeżeli jednak chcesz tutaj pracować to zwróć uwagę - Piotruś zawsze kończy na ziemi. A ponieważ lubi miękkie lądowania to zawsze ląduje na kimś. Więc prędzej czy później zobaczysz drugie oblicze Piotrusia oraz to czym naprawdę ta firma żyje.
Jeżeli usłyszysz ,że rotacji pracowników tu nie ma - to prawda. Nie ma tu rotacji ,tu jest istna karuzela kadrowa - jak w Nibylandii.
Jest też druga strona medalu, ta firma to istny inkubator przedsiębiorczości. Większość byłych pracowników począwszy nawet od magazynierów pootwierała własne biznesy.
Największy problemem tej firmy to ambicje szefa aby zaimponować rodzinie i magiczne słowo OKAZJA. Kłopot rodzi się w głowie szefa ,który urealnia swoje pomysły i dokonuje wielokrotnie spektakularnych zakupów. Zgrzyt pojawia się gdy nagle trzeba płacić ,a nie ma zbytu. Innymi słowy ,jest kupowany towar na który nie ma kasy oraz zapotrzebowania. Natomiast jest wiara w nieomylność i słuszność decyzji. A na koniec dowiesz ,że to twoja wina i nie masz pojęcia jak się biznes robi.
Tym czasem ,jak się przyjrzysz magazynowi to zobaczysz ,że po horyzont jest wypełniony OKAZJAMI!
Problem pojawia się w chwili gdy trzeba płacić - aby pozyskać finanse najprościej przeprowadzić redukcję zatrudnienia.
I tu taki paradoks.
Dziś zwalniam jednego, na jego miejsce za 3 miesiące przychodzi nowy do przyuczenia.
Podsumowując:
Nie jest to fajne miejsce. Jest tu natomiast nerwowo i nieprzyjemnie. Jeżeli ktoś ma Ci pomóc to raczej licz na siebie. Wszystko musisz ogarniać sam ,nawet paczki pakować na magazynie. Po rozmowie rekrutacyjnej jesteś zadowolony ,na drugi dzień po zetknięciu z ludźmi będziesz żałować ,że tu jesteś ,potem się przyzwyczaisz i na koniec podziękują Ci w spektakularny sposób.