Kiedyś Solne Miasto było miejscem, do którego przychodziło się do pracy z poczuciem, że jest się częścią zespołu. Panowała normalna, zdrowa atmosfera, każdy znał swoje obowiązki, była współpraca między instruktorami, ratownikami i kasami. Problemy? Oczywiście, jak wszędzie – ale rozwiązywane po ludzku, z szacunkiem.
Niestety dziś to już przeszłość.
Od momentu, gdy funkcję (usunięte przez administratora) objął(usunięte przez administratora) przy pełnym poparciu(usunięte przez administratora) atmosfera w pracy stała się skandaliczna. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że zarządzanie personelem opiera się na presji, strachu i publicznym krytykowaniu pracowników w sposób, który bardziej przypomina standardy sprzed kilku dekad niż nowoczesne miejsce pracy. Brakuje już tylko symbolicznego „pasa”, bo forma zwracania uwagi bywa zwyczajnie upokarzająca.
Na porządku dziennym jest straszenie zwolnieniem oraz nakładanie kar finansowych. Wieloletni, doświadczeni pracownicy są zwalniani lub odchodzą sami.
Szczególnie bulwersująca jest sytuacja instruktorów, którzy są zmuszani do odwoływania swoich prywatnych lekcji, aby pokrywać zmiany ratownicze mimo że często są osoby, które mogłyby je przejąć.
Dodatkowo (usunięte przez administratora) podczas układania grafiku zdaje się całkowicie ignorować deklarowaną dyspozycyjność pracownicy dostają zmiany w dni, w których jasno wskazali brak możliwości pracy (studia, inna praca), a następnie są stawiani pod ścianą, bo „tak zdecydował (usunięte przez administratora) Większość ma umowę zlecenie- ale pan (usunięte przez administratora) nie rozumie tego pojęcia.
To już nie jest miejsce, które pamiętam. To miejsce, w którym ludzie pracowali latami i czuli się częścią zespołu. Dziś to środowisko pełne napięcia, presji i w mojej opinii, braku szacunku wobec pracowników.
Dopóki obecny sposób zarządzania się nie zmieni, zdecydowanie nie polecam pracy w Solnym Mieście. Kiedyś było świetnie. Dziś jest po prostu źle.