Fatalne "mycie" elewacji, to bardziej mydlenie a ie fachowe mycie. Widac nadal grzyba, zacieki niedoczyszczonego grzyba, przebarwienia kolorow widac z paru metrow po czyszczeniu, nie mowiac z bliska. Firma Kanwik nie podaje nazwy srodka chemicznego uzytego do czyszczenia, ani administracja na Wajzera, pachna mydlinami z daleka.
Zaczynaja prace, robia jeden dzien i znikaja na wiele dni...Bija sie w trakcie pracy po glowie, spadaja im z rusztowania 70cm kwadraty metalowych blach, wlewaja strumienie wody pod cisnieniem z mydlinami do okien ludziom, ktorych nie ostrzegli ze beda prowadzone prace.
Pozostawiaja przebarwienia po myciu elewacji i mowia ze tak ma byc, bo sie nie da. Jak sie nie umi to sie nie da. Takimi starymi metodami sie juz mycia nie wykonuje, ale uzywa sie technik bezpieczniejszych dla elewacji i niskocisnieniowych.
Firma nie ma wlasnej strony internetowej nawet, wiec nie widac cennika, pewnie jest ruchomy. Maja malutki zakres prac, ktorych ucza sie na kliencie, ktorych i tak niewiele im sie udaje wykonac wg sztuki budowlanej. Brak BHP, brak zabezpieczen np tasmy zabezpieczajacej wokolo miejsca remontu. Zapytany szef mowi wymijajaco, jakby mial wiele do ukrycia albo/i nieznajomosc fachu wg sztuki budowlanej. Wiele firm dookola w innych budynkach pokazały ze da sie umyc bez widocznego grzyba i brudu czy glonow.