Przebieg rekrutacji
No najpierw taki Pan, ubrany jak ksiądz, ale to podobno nie był ksiądz, kazał (usunięte przez administratora) wszystkie auta z parkingu, bo mówił, że teraz to tylko on se tam może parkować i że nie po to stawiał szlaban, żeby mu się plebs pod kołami pałętał. A jak wróciłem to kazał mi zaczepiać dziadków na ulicy, bo godziny dla seniorów, a on chciał flaszkę rozpić koniecznie przed 12.
Pytania
Ile biorę na klatę i czy jak ktoś się będzie w nocy włamywał to czy będę własnym zdrowiem ryzykował, żeby foteli spod recepcji nie (usunięte przez administratora) I że przyjdę za takiego ziomka, co w szatni ma pracować jako wieszak, czy jakoś tak. Potem jak już się napierdolił to co chwilę się mnie pytał kim ja właściwie jestem i co tutaj robię, ale ogólnie to nie był agresywny. Za piątym razem stwierdził, że się nadaje, ale pierwsze trzy miesiące jestem na próbnym i za darmo mam robić.
Rezultat:
Dostałem pracę, ale nie przyjąłem