Szanowni Państwo,
Byłem kandydatem na stanowisko kierownicze w Państwa firmie, która na pierwszy rzut oka wydawała się aspirującą do wyższej klasy niż podstawowa. Z dużym zainteresowaniem obserwowałem jej rozwój i wierzyłem w możliwość realizacji projektów na poziomie klasy premium. Niestety, proces rekrutacyjny prowadzony przez pana prokurenta był niemerytoryczny, a jego reakcje na moje odmowy odpowiedzi na pewne pytania były wyraźnie negatywne. Pan prokurent wykazał się niesłownością i brakiem honoru, a sposób prowadzenia rozmowy bardziej przypominał kolekcjonowanie wad kandydata, prawdopodobnie w celu negocjacji niższej stawki.
Posiadam dziesięcioletnie doświadczenie na stanowiskach wyższego szczebla, dlatego pytania dotyczące mojego wykształcenia akademickiego wydawały się nieadekwatne. Rozumiem, że moje CV, składające się z kilku stron, może wydawać się obszerne, lecz w przypadku stanowisk wyższego szczebla, gdzie doświadczenie zdobywa się przy licznych realizacjach, jest to uzasadnione. Zaskoczyło mnie jednak, że zamiast poświęcić czas na zapoznanie się z moimi kwalifikacjami, pan prokurent opowiadał o powodach, dla których poprzedni kandydaci pozostawili niepochlebne opinie, sugerując, że są one wynikiem zemsty.
Moja opinia nie wynika z zemsty, lecz z zażenowania sposobem, w jaki zostałem potraktowany. Pomimo obietnicy osobistego feedbacku kilka dni temu, kontakt został nawiązany przez inną osobę dopiero po moim przypomnieniu. Takie zachowanie budzi we mnie obawy co do dalszej współpracy i ewentualnych rozmów z właścicielem firmy.
Podsumowując, osoba prowadząca rekrutację wyrządza wielką szkodę firmie, eliminując dobrych kandydatów tylko dlatego, że śmieli zakwestionować sposób prowadzenia rozmowy. Podkreślanie swojej pozycji i ustalanie reguł bez poszanowania dla kandydata nie sprzyja budowaniu pozytywnego wizerunku firmy.
Z poważaniem, kandydat.