Pracowałem w tym miejscu dość długo. Właścicielka uczciwa pod względem wypłacania naleznych pieniędzy i karmienia ludzi - i tu się kończą pozytywy. Osoba z dwubiegunowka, w ciągu dnia potrafisz być 4 razy na przemian jej przyjacielem i najlepszym pracownikiem, żeby za chwilę stać się największym wrogiem. Ploteczki o załodze, dwulicowość, brak docenienia Twojej pracy, to wszystko i jeszcze więcej znajdziesz w barze Ambra. Ludzie piszący o grzybie mówią prawdę, piwnica w której kwateruje część ludzi jest w stanie dramatycznym, nie powinien tam nikt spać na pewno. Wyposażenie kuchni zaczynając od dołu pozostawia wiele do życzenia, sanepid jak i skarbówka się mija z tym miejscem od lat. (kuchnia też zagrzybiala, zalana wielokrotnie woda z kanalizy która w trakcie dużego deszczu wybija w kuchni na dole.) W zeszłym roku po jednej z takich sytuacji poraził mnie mocno prąd, przez co tydzień czasu byłem niezdolny do pracy, właścicielka nie wynagrodziła tego okresu nawet złamana złotówka mimo że wypadek miał miejsce w pracy. Kupiła za to lody dla załogi, jakby chciała to uczcić w jakiś sposób. Zerowe normy higieny, zarówno w miejscu pracy jak i poza nim, co się przenosi następnie również na lokal. Właścicielka na sugestie że coś może już być nie zdatne do spożycia obwąchuje to i na podstawie tego czy coś poczuje czy nie każe smażyć. W zeszłym roku lodówki w których przetrzymywane były ryby i mięso miały prawie 15 stopni w plusie, były rozwalone. Jak coś się nie daj Boże zepsulo w tych szafach jak to je nazywaliśmy, to lepiej o tym nie mówić. Bo to nie problem ze lodówka ma 15 stopni w plusie, tylko problem ze się zepsulo i ze masz czelność w ogóle o tym mówić. Każde zgłoszenie jakiejkolwiek awarii powoduje wielki ból (usunięte przez administratora) i pretensje, bar dawno stanął w miejscu w którym z niego się już tylko wynosi pieniądze, nie wkładając nic. Skutek jest taki że niektóre patelnie są tam od otwarcia, 30 lat temu. Obiecywane premie i bonusy zwykle nie mają miejsca, w dodatku lubi sobie Pani Tereska podebrać z tipow pracowniczych które bardzo dokładnie lubi liczyć. Oczywiście sama. 🙂
Lokal sam w sobie zapuszczony na maksa jak tylko można sobie wyobrazic, lepiące się stoliki, pajęczyny w rogach, ale to kwestia pracownicza typowo. Sprzęt na którym przygotowywane są dania główne (grille elektryczne) są w stanie takim że jakbyś je zobaczył to byś nie chciał z tego jeść. Z kolei miejsce w którym się wszystko przygotowuje, przeróbka na dole, jest zagrzybiale, bez wentylacji, w sezonie potrafi być tam 45 stopni. Zdarzało się że właścicielka wrzucała nam do przygotowywanego przez nas bigosu dla całej załogi jakieś stare mięso z zamierzchlej przeszłości i udawała że nic się nie stalo. Miejsce nie spełnia żadnych norm gastronomicznych. Brak POS, wszystko na kartkach jak w średniowieczu, rachunki też.
Ale nie próbuj o tym mówić, bo "ja przez 30 lat prowadzę ten bar...." 😂
Starsza, fałszywa Pani, która swoim podejściem doprowadza do tego że każdy wartościowy pracownik po prostu stamtąd ucieka. Koleżanka z Ukrainy która pracowała z nami bardzo długo też uciekła po wielu różnych sytuacjach, wszyscy ludzie którzy zaangażowali się mocno w to miejsce i włożyli serce w ten (usunięte przez administratora) po prostu zwinęli manatki i poszli gdzieś indziej mimo wzglednie dobrych zarobków, a to coś znaczy też. Unikaj tego miejsca jak ognia. Płaczące kelnerki, kasjerki, to rowniez norma. Do tego bukietu dorzucę temacik który jest wrażliwy dość, dzień w dzień właścicielka wysyła załogę z obiadem dla swojego męża który ma demencję. Zwykle wybiera wybrańców którzy mają zanieść obiad, mieszkanie śmierdzi samym moczem i wszystkim najgorszym co można sobie wyobrazić. Alkohol zakrapiany wieczorkami również szefowej nie pomaga ogarnąć całego tego cyrku.
List jak złoto, ale doceniacie takie rzeczy bo pozwolą wam uniknąć tego wszystkiego i znaleźć sobie lepsze miejsce.