Trochę się nosiłam z napisaniem tej opinii. Byłam zagorzałą fanką od kilku lat. Mój pierścionek zaręczynowy po prostu musiał być od Argenty. Dopiero, gdy go otrzymałam dowiedziałam się od narzeczonego o całej przeprawie związanej z jego zamówieniem. Pierścionek pochodzi ze stałej kolekcji, co wg poradnika na fanpage'u oznacza, że wykonanie powinno zająć około miesiąca/półtora. Narzeczony czekał na niego pół roku. Ciągłe przekładanie terminów, wymówki, bardzo długi czas oczekiwania na odpowiedź. Mnóstwo stresu i niepewności, czy pierścionek dotrze na czas przed planowaną przez narzeczonego datą zaręczyn, konieczność grożenia podjęciem kroków prawnych.
Kolejna nasza styczność z Panem Maciejem nadeszła podczas wyboru obrączek ślubnych. Zaryzykowaliśmy będąc świadomymi wszystkich negatywnych opinii, bo bardzo zam zależało i mieliśmy spory zapas czasu. Cena pary obrączek, które wybraliśmy na stronie wynosiła 1000zł mniej niż Argenta sobie zażyczył tłumacząc, że rozmiar obrączki narzeczonego jest bardzo duży. Trochę mi się to nie podobało, ale bez słowa sprzeciwu zgodziłam się i od razu wysłałam zaliczkę. Niestety i tym razem wtopa. Obrączki oficjalnie zamówione na początku stycznia. Pierwszy termin wykonania miał być na połowę marca. Argenta nie poinformował nas sam z siebie o opóźnieniu, dopiero gdy napisałam tydzień po terminie żeby spytać o nasze obrączki. Nawet nie przeprosił, napisał, że będą gotowe za tydzień, max 10 dni. Po 12 dniach znowu spytałam, miały być gotowe do końca tygodnia. W połowie kolejnego tygodnia znów napisałam już bardziej zdenerwowana. Trzy dni później odpowiedź, że będą gotowe jutro. Następnego dnia otrzymałam wiadomość, że obrączka ma wadę i Argenta musi zamówić kolejny odlew. "Będą gotowe do 2 tygodni max.". 2 tygodnie wypadały w majówkę, a na Instagramie Argenty pojawia się post o wyjeździe majówkowym. Wściekła napisałam komentarz co z obrączkami i otrzymałam wiadomość prywatną, że przed majówką odlewnia tego nie zrobi, więc po majówce Pan Maciej zwróci mi zaliczkę. Odniosłam wrażenie, że zwyczajnie mu nie zależy i nie chce mu się tego robić. Napisałam, że nie chcę zwrotu zaliczki a wykonania obrączek i że ostateczny termin, do którego mogę poczekać to połowa maja. Uzyskałam odpowiedź, że do połowy maja na pewno Pan nie zdąży z tymi obrączkami. Następnie dowiedziałam się od Pana Macieja, że mam jeszcze 3 miesiące do ślubu i Pan Maciej rozumie, że zawalił termin, ale "może bez przesady". Po takim potraktowaniu niezwłocznie poprosiłam o zwrot zaliczki. Na szczęście bezproblemowo zwrot otrzymałam, jednak pozostał okropny niesmak po tak nieprofesjonalnym i chamskim podejściu do klienta.
Poniżej pozostawię jeszcze kilka spostrzeżeń i przemyśleń:
1. Na Facebooku u Argenty zablokowana jest zakładka "recenzje" aby nie można było dodać opinii. Po ilości negatywnych opinii na tej stronie myślę, że można domyślać się dlaczego tak jest. Negatywne komentarze najpewniej pod postami są usuwane. Wiem, bo widziałam kiedyś komentarz pana, który bardzo długo czekał na pierścionek, a później ten komentarz zniknął.
2. Bardzo nieprofesjonalne podejście do klienta, brak pokory czy szacunku. Ja rozumiem, że będąc niezależnym przedsiębiorcą można być swoim własnym szefem i robić co się chce, ale wtedy samodzielnie pracuje się na swoją renomę. Chamskie podejście do klienta jest już trochę nie na te czasy, gdzie w Internecie można znaleźć opinie na temat każdej firmy.
3. Rozpisywanie się na temat osobistych problemów na firmowych social mediach. Zarówno u Argenty, jak i u La Vendy można regularnie naczytywać się na temat tego, jak ciężko jest im w życiu, jak bardzo im się nie chce i jakimi jaskiniowcami to oni nie są. Moim osobistym zdaniem nie trzeba być socjalną, ekstrawertyczną osobą żeby potrafić oddzielać sprawy prywatne od zawodowych. I zapewniam, że nie jestem osobą bez serca - razem z Wami płakałam, gdy odszedł Wasz czworonożny przyjaciel...
4. Nie rozumiem ustalania samemu sobie terminów, których nie jest się w stanie dotrzymać. Gdy ma się świadomość, że ma się dużo pracy i mnóstwo zamówień to lepiej podawać klientom odleglejsze terminy z pewnością, że się ich dotrzyma. Rozumiem gdyby taka sytuacja zdarzyła się raz na jakiś czas, ale z tego co tu czytałam to się zdarza przy większości zamówień.
5. Coś pozytywnego na koniec: raz miałam przyjemność zamawiać wisiorek od La Vendy ze sklepu i dwa dni później miałam go u siebie, jeszcze piękniejszego niż na zdjęciu:)