Anna Mendyka @pracodawca
28.09.2023 13:30
Pracodawca
Drogie Panie,
Żadna z Pań u mnie nie pracowała, ani nie była na praktykach.
A jeśli była.. to podpisujcie się imionami i nazwiskami bo te poniższe w mojej firmie nie występowały.
Hejt, który się tutaj leje wynika albo z zazdrości albo z niezgodności opinii z tymi, które umieszczam na TikToku.
Prowadzę firmę od 13 lat i nie spotkałam się do tej pory z tego typu oszczerstwami, dopóki nie powstały Social Media.
To przykre jak bardzo ludzie są sfrustrowani i usiłują zaszkodzić innym, nie mając pojęcia o czym piszą.
Odniosę się teraz do poniższych.
Jest to mój jedyny wpis na tym portalu i reszta hejtu, które się tutaj rozprzestrzenia zupełnie mnie nie interesuje.
Moi pracownicy to osoby zatrudnione na umowę o pracę lub zlecenie na cały etat. Lub osoby w trakcie kursu florystycznego. Stały zespół pracuje u mnie ponad 8 lat!
Przed zatrudnieniem na umowę, każdy pracownik próbny musi przejść obowiązkowy kurs w naszej pracowni, aby się sprawdzić w pracy nie tylko florystycznej ale również w pracy w zespole i pod presją czasu.
Jedna z życzliwych Pań zrobiła na moją firmę donos do Państwowej Inspekcji Pracy.
Kontrolę z tego urzędu firma przeszła bez zastrzeżeń - już dwukrotnie.
W pracowni jest hierarchia - jak w każdej firmie. Jak masz 8 lat doświadczenia to nie robisz tego samego co praktykantka, która przyszła do firmy 3 tygodnie temu. To dość sprawiedliwe w mojej ocenie.
Ja jako właściciel tej firmy nie mam obowiązku "podnosić sekatora" bo robię milion innych rzeczy, o których żadna z Pań tutaj się wypowiadających nie będzie miała zielonego pojęcia, dopóki nie założy własnej firmy.
Bez względu na hierarchię, ciasto, kawę i owoce kupuję dla wszystkich.
Pracę co rano zaczynamy od kawy i ciasta i omówienia co się dzieje danego dnia.
Dodatkowe przerwy i "regenerację przy cieście" mają osoby, które jeżdżą ze mną na giełdę kwiatową o 4 rano, a nie zaczynają z resztą ekipy o 9:00. I nie muszę tego chyba tłumaczyć dalej. To też sprawiedliwe w mojej ocenie.
Praca jest stresująca i odpowiedzialna i nie polega tylko na wkładaniu kwiatów w wazon.
Jeśli, któraś z niezadowolonych Pań faktycznie była u mnie na praktyce, to najwidoczniej albo była za za słaba, aby otrzymać zatrudnienie albo nie sprostała wymaganiom w innym zakresie.
Przy tej ilości zleceń jakie obsługujemy, faktycznie w pracowni nie jest czysto.
Jak się czyści kwiaty to podłoga jest zawsze zawalona liśćmi a elementy dekoracyjne są przekładane z półki na półkę co tydzień.
Przynajmniej widać, że pracujemy. Priorytetem dla mnie jest zadowolenie naszych klientów a nie to czy podłoga jest pozamiatana.
Kwiaty trzymamy w chłodni kwiatowej. Mamy całe osobne pomieszczenie chłodnicze.
Kwiaty są świeże i kupowane bezpośrednio przed każdym eventem. Nic tu nie leży i nie gnije bo nie ma na to czasu.
Co do mojej osoby - jestem do bólu szczera i to nie każdemu się podoba. I nie musi. Jak ktoś coś robi źle to się o tym dowie.
Pracę doceniam - tą dobrze wykonaną. Jestem nerwowa i pośpieszam pracowników słowami "chop chop" ;) szczególnie jak mamy 8 zleceń na weekend a nie chcemy siedzieć w pracowni do nocy.
Mój stały zespół jest bardzo zżyty i rozumiem, że ciężko się przez niego przebić. Ale jak już ktoś zasłuży na dołączenie do pracowni Hibiskus na stałe to zostaje na lata.
Tyle w temacie.
Pozdrawiam hejterów! Bez odbioru.
Anna Mendyka - właścicielka pracowni Hibiskus