Atmosfera terroru siana przez właścicieli na długo zapadła mi w pamięć. Część wypłaty pod stołem, codzienne wrzaski i manipulacje na porządku dziennym.
Marcin jest osobą porywczą, legendarne jest jak rzucił krzesłem w jedną z projektantek.
Żałuję, że byłam zbyt młoda i głupia na udokumentowanie Waszego zachowania, nie pozdrawiam.