Ta firma to jedno wielkie nieporozumienie. Nie wiem jak wysokie jest czesne, ale w zamian studenci uczą się rysunku w jakiejś klitce w centrum Warszawy.
Zgłosiłem się jako model. Totu SMS-owo ustaliło ze mną warunki. Super. Pozowanie wypadło w sobotę, kiedy każdy ma sporo planów, ale luz, ogarnąłem wszystko i byłem na miejscu pół godziny przed umówionym czasem. Ogólna zasada jest taka, że lepiej gdzieś być pół godziny wcześniej niż minutę za późno. Na dworze zimno, wietrznie. Myślę sobie: poczekam te pół godziny w ciepełku, nawet stojąc gdzieś w kącie. Ale nie, jaśnie pani zdecydowanym głosem stwierdziła, że w Totu nie ma gdzie poczekać, że mam przyjść za pół godziny. Długowłosy pomocnik paniusi zaoferował i owszem pomoc - zaczął szukać lokalu w okolicy, gdzie mógłbym zaczekać. Żenada. W dodatku zobaczyłem w jakich warunkach pozuje człowiek przede mną. Na podłodze, w samych slipach, przy uchylonych drzwiach. Ja mogę i nago, ale w miejscu, gdzie jest ciepło a nie przeciągowo.
Szanowni Państwo, jak się nie ma warunków do tego, by malować z modelem to trzeba się albo zająć rysowaniem martwej natury (będzie jeszcze taniej niż te grosze, które oferowaliście za pozowanie) albo przerzucić na inną branżę.
To żenujące żeby w XXI w. ludzi traktować w ten sposób. Mam nadzieję, że mądra paniusia ściągnęła ciuchy i sama wystawiła swe kostki do pozowania ratując w ten sposób honor ToTu.