Rzeźnik na NFZ. Kobieta skrajnie sadystyczna, nieempatyczna i zawistna. Podczas przeprowadzania wywiadu, gdy odpowiadałem na pytania, uciskała ranę tak, że nie mogłem mówić. Przestawała - kazała mi mówić dalej. Gdy zaczynałem - znów uciskała ranę. Sam zabieg został przeprowadzony w sposób piekielnie bolesny, a przy moich jękach bólu padały komentarze "to co - może bez znieczulenia?". Następnego dnia, przy wizycie kontrolnej i zmianie opatrunku, poprosiłem uprzejmie o to aby pani Maria była delikatna. Na tę prośbę się zdenerwowała i kazała mi ściągać opatrunek samemu, ponieważ cyt. "ona potrafi tylko delikatnie" (z zawistnym przymrużeniem oka). Gdy samemu na kozetce, przez zaciśnięte zęby, udało mi się zdjąć opatrunek, spojrzałem na lekarkę z prośbą o dalszą pomoc, lecz dostałem polecenie, że teraz to mam czekać (z intonacją kary za powyżej opisaną prośbę o empatię) aż lekarka skończy "swoje obowiązki" wstukując rzeczy do komputera, gdy siedzę przed nią z otwartą raną.
Wierzę, że pani Maria niesie krzywdę innym przez to, że sama jest dogłębnie skrzywdzona. Dopóki nie odkryje w sobie oświeconej natury empatii, a innego człowieka wciąż będzie traktować jak kawał mięsa - stanowczo odradzam wizyty u tej pani.