Od blisko ośmiu lat pracowałam w Niepublicznym Przedszkolu "Kraina Uśmiechu". Zaczynałam jako studentka będąc jeszcze na początku swojej kariery. To dzięki Pani Sabinie rozwinęłam skrzydła w zawodzie nauczyciela i uczyłam się jak pracować z dziećmi neurotypowymi ale i z orzeczeniami o potrzebach kształcenia specjalnego. Jak było? Dobrze, a nawet bardzo dobrze. Przez te wszystkie lata mogłam pracować z wieloma specjalistami różnych dziedzin. Poznałam mnóstwo ludzi i wiele się od nich nauczyłam. Bywały dni stresu, dni gorsze, kiedy problemy wychowawcze dzieci sprawiały, że nie zawsze miało się siłę iść do pracy. Mimo to KRAINA USMIECHU jest i była naprawdę KRAINĄ UŚMIECHU... nie ma tam ani czasu, ani miejsca na smutki. Przez te osiem lat trafiłam na fantastyczne osoby w oddziałach z którymi mam kontakt do dziś. Wspieramy się i brniemy dalej przez ścieżki niedocenianego w świecie zawodu nauczyciela.
Dlaczego postanowiłam opuścić placówkę? Ponieważ mieszkam z dala od Rzeszowa, a fakt powiększenia rodziny i malucha na pokładzie znacznie utrudnił mi organizację pracy i życia rodzinnego. Odchodzę z przykrością. Nie będę należeć już do Krainowej Kadry ale cieszę się, że przez tyle lat mogłam pracować w tak przyjaznym dla dzieci miejscu.
Przyszłym aplikantom, którzy wahają się czy złożyć swoją kandydaturę do tej placówki odpowiadam: TAK! Weźcie sprawy w swoje ręce! Możecie z nimi współtworzyć to wspaniałe miejsce!
A sobie, Dyrekcji oraz Kadrze życzę samych dalszych sukcesów w pracy z dziećmi, otwartego serca i mnóstwa wyrozumiałości.