Firma szukała fryzjera lub fryzjerki na pełny etat, dając umowę o pracę. Liczyło się doświadczenie w zawodzie, umiejętność koloryzacji i gotowość do rozwoju przez szkolenia. Trzeba było samodzielnie obsługiwać klientów i dbać o atmosferę w zespole.
Jak oceniacie atmosferę i podejście do szkoleń oraz rozwoju? Dało się coś wynieść z pracy i faktycznie były szanse na naukę nowych technik?