Najgorsze miejsce, w jakim miałem okazje pracować. Niekompetencja osób zarządzających to eufemizm. Nieprzyjazne biuro z małymi pokojami, do którego nie można było wejść, dopóki nie przyjechał ktoś, kto mógł je otworzyć np. o 9.30. Elementarny problem komunikacji na każdej płaszczyźnie z pracownikami oraz brak struktur, który powodował, że nie wiadomo do kogo można raportować, chociaż i to pojęcie jest obce dla Chromatique. Osoby, które miały rzekomo prowadzić zespoły, nie posiadały absolutnie żadnych kompetencji do efektywnego zarządzania ludźmi, a raczej w przypadku niektórych osób objawiały się przejawy do pasywnej agresji i zachowania daleko odbiegającego od organizacji na poziomie. Niestety tego nawet nie można nazwać organizacją. Pracownicy nie mogli działać kreatywnie, ponieważ ich praca była zależna od wizji właściciela agencji, którą często dzielił się dopiero po wykonaniu już jakiejś pracy. Dział obsługi klienta nie miał nawet podstawowych narzędzi do pracy i współczuje, że mieli bezpośredni kontakt z często niezadowolonymi klientami, ponieważ czas i deadliny dla Chromatique to pojęcie względne. Nadgodziny mile widziane, a raczej nieodzowny standard. Oczywiście nie były wypłacane ani nie można było ich sobie odebrać. Ponoć praca w tej branży taka jest... Bardzo negatywne podejście do pracy, a właściciel agencji nie pełni funkcji dyrektora zarządzającego, a raczej chamskiego wizjonera. Zachowanie Pani Art Director to było dopiero kuriozum. Wszyscy o tym mówili i nikt z tym nic nie robił, chociaż nie była wybitna. Duża rotacja pracowników jest dowodem na to, że to miejsce jest toksyczne i nieprofesjonalne. Uważajcie!!!!!!!