KierowcaCE02.01.2026 17:38
Były pracownik
(1/2)
UWAGA KIEROWCY ZE ŚWIĘTOKRZYSKIEGO ORAZ LUBELSKIEGO!
Moje doświadczenie z firmą SWENDEX oraz właścicielem Panem Z. było bardzo nieprzyjemne.
Wytrzymałem pracując w firmie 4 miesiące.
Już na pierwszym wyjeździe ze Skarżyska 26-115 (gdzie firma trzyma 3 zestawy) do Pińczowa był problem z akumulatorem, mianowicie po dojeździe na firmę gdzie miałem się załadować auto nie chciało odpalić ze względu na przepalony słupek akumulatora. Poradziłem sobie z tym faktem, od szefa usłyszałem słowa „zrobimy” więc pojechałem dalej w trasę. Jeździłem z tym 2 tygodnie po czym stanąłem na dobowy odpoczynek, pod Poznaniem gdzie rano auto znowu nie chciało odpalić. W tej sytuacji niestety nie mogłem nic więcej zrobić, więc musiał przyjechać serwis i w końcu założyć nowy akumulator a ja musiałem sie wysłuchać od szefa jaki to on jest biedny, że przez miesiąc tego nie odrobimy.
Kolejną sytuacją wartą opisania jest nieszczelna kabina gdzie dostawała mi się woda w czasie deszczu. Najpierw z lewej strony po miesiącu może dwóch z prawej strony. Udało mi się doprosić żeby pan Zygmunt zamówił nową uszczelkę oczywiście z marudzeniem bo jest bardzo droga kosztuje w serwisie Mercedesa ponad 1000zł.
Nieszczelności ciąg dalszy, woda dostawała się również do naczepy przez nieszczelne drzwi aż do momentu kiedy zalało 2 palety kartonów i na firmę przyszła kara. Wtedy szef postanowił, że coś trzeba z tym zrobić i przy okazji wymiany oleju silnikowego serwis zrobi naczepę. Byłoby zbyt pięknie gdyby tak się stało. Na serwisie nie mieli jakiejś części która była niezbędna do naprawy więc szef miał umówić następny termin, czego przez kolejne dwa miesiące nie zrobił.
Warte uwagi jest również to, że po rozpoczęciu pracy jeździłem 2 tygodnie bez przeglądu w naczepie którego nie było tak naprawdę od 4 miesięcy, (ze względu na łyse opony tylnej osi przeglądu odrazu nie przeszła) ale jak to pan Z. stwierdził to kierowca przed rozpoczęciem jazdy powinien wszystko sprawdzić (nie miałem również na wyposażeniu auta nawet jednej gaśnicy oraz klucza do kół o którym napiszę trochę dalej)
Teraz przyszła pora na przegląd Ciągnika i kolejne marudzenie, że można było go zrobić razem z naczepą ze względu na to, że podrożał o 50zł… Robiąc przegląd naczepy pytałem czy robić odrazu ciągnik odpowiedz jaką usłyszałem to nie bo zawsze te dwa przeglądy rozdzielamy.
Takiego marudzenia o pieniądze było bardzo dużo, że cały czas dokłada z własnej kieszeni do tego interesu i nic z tego transportu nie zostaje. (Tu nasuwa mi się pytanie, to po co to trzymać?)
Podejmując pracę umawialiśmy się, że jeździmy od poniedziałku do piątku zgodnie z przepisami. Niestety od samego początku był z tym problem ze względu na to, że zacząłem pracę w sierpniu były wtedy zakazy w piątki od 18 do 22. Trzy na cztery sierpniowe piątki wracałem w zakazie po 18. Była również sytuacja gdzie na załadunku dostałem informację, że prawdopodobnie nie zdążą mnie załadować w takim czasie abym mógł na spokojnie wrócić do domu więc zadzwoniłem do pana Z. czy zapłaci mi dodatkowo za pracującą sobotę. Szef wyrażając swoje niezadowolenie powiedział, że pracuje u niego 3 miesiące i już stawiam warunki. (Nikt normalny pracując pon-pt w delegacji nie będzie zostawał do soboty za darmo, wydaje mi się to bardzo logiczne, ale jak widać nie dla każdego) Po dłuższej rozmowie z bólem dogadaliśmy się na jakąś stawkę. Na całe szczęście udało mi się wrócić czasowo na ostatnią chwilę i nie musiałem pobierać dodatkowego wynagrodzenia za sobotę.
Ze względu na to, że nie miałem doświadczenia w jeździe zestawem i zostałem przyjęty do firmy, niejednokrotnie miałem wypomniane, że powinienem być wdzięczny za możliwość pracy i zdobywanie doświadczenia… (Ludzie w jakich my czasach żyjemy jak nie tu to w innej firmie)
(1/2)