Szanowni Państwo,
chciałabym opisać proces rekrutacji w WBS na stanowisko Recepcjonistki i co z niego wyniknęło. Wszystko zaczęło się jak zwykle - ogłoszenie na stronie pracuj.pl, wysłanie CV i listu motywacyjnego. Po kilkunastu dniach odbyłam profesjonalną rozmowę kwalifikacyjną telefoniczną z dyrektorem szkoły (usunięte przez administratora), w trakcie której zaprosił mnie na rozmowę w siedzibie szkoły. Spotkanie odbyło się 2. lipca, rekrutującym oprócz dyr. szkoły był dyr. do spraw administracji i finansów(usunięte przez administratora). Rozmowa odbyła się w przyjaznej atmosferze i była merytoryczna. Między pierwszą, a drugą częścią rozmowy zostałam oprowadzona po szkole, a powrocie po krótkiej rozmowie zakomunikowano mi, że jestem przyjęta i (usunięte przez administratora) podał termin rozpoczęcia pracy (18.08). Bardzo się ucieszyłam, ponieważ od dłuższego czasu szukałam pracy, gdzie mogłabym częściej wykorzystywać znajomość języków obcych. Jeszcze tego samego dnia otrzymałam dokumenty do wypełnienia niezbędne do sporządzanie umowy. Musiałam także postarać się o zaświadczenie z KRK, za co zapłaciłam z własnej kieszeni. Następnego dnia złożyłam wypowiedzenie w mojej dotychczasowej firmie. 8.lipca zadzwonił do mnie p. (usunięte przez administratora)i zaproponował mi podjęcie pracy tydzień wcześniej, na co oczywiście się zgodziłam (11.08.). Następnego dnia dostarczyłam do siedziby szkoły wszystkie dokumenty, zapewniono mnie szkoła skontaktuje się ze mną w celu podpisania umowy. Jakież było moje zdziwienie, gdy po 3 tygodniach (usunięte przez administratora) - koordynator biura zarządu, poinformowała mnie telefonicznie, że szkoła jednak mnie nie zatrudni i dalej prowadzi rekrutację. Przecież osoby, z którymi rozmawiałam doskonale wiedziały, że złożyłam wypowiedzenie. Na szczęście osoba, która miała pracować na moim stanowisku nie sprawdziła się i moje wypowiedzenie zostało unieważnione, ale gdyby jednak tak się nie stało zostałabym bez pracy i środków do życia.
I co Państwo na to?