Lusia09.11.2025 21:25
Były pracownik
Serdecznie nie polecam tego miejsca, odradzam każdemu, kto planuje złożyć cv. Właściel sklepu wydaje się na pierwszy rzut oka osobą sympatyczną, ale to pozory. Na rozmowie o pracę pyta potencjalną pracownicę, czy ma dzieci, o co oczywiście nie ma prawa pytać. W swoich sklepach ma po kilkanaście kamer, czasem nawet po kilka w jednym miejscu, również na zapleczu socjalnym, co jest jawnym łamaniem praw pracownika. Pracownice wręcz zastraszone, że za chwilę będzie telefon od szefa, bo miały czelność wyjść na chwilę na zaplecze czy wyciagnąć na sekundę swój prywatny telefon. Telefonu nie można było mieć przy sobie na sklepie, nawet w kieszeni, musiał on pozostać przez całą zmianę na zapleczu, z czym nie spotkałam się nigdy wcześniej w żadnej innej pracy. Siedzenie w oczach właściciela było niemile widziane, nie było żadnego krzesełka za kasą, były jedynie na zapleczu socjalnym, ale na nim oprócz przerwy w zasadzie nie można było spędzać czasu. Według właściciela trzeba było cały czas coś w sklepie robić, nawet jak nic do zrobienia nie było to trzeba było jakąś pracę sobie wymyślić, typu przecierać czyste półki. Chwilami zastanawiałam się, czy jest się tam w charakterze (usunięte przez administratora) czy pracownika, czy szef za chwilę nie każe stać na baczność całą zmianę, bo takie ma widzimisie. Po prostu panowały tu nieludzkie warunki, pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem, by nie móc w wolnej chwili sobie odetchnąć. Pracowało się przez 6 dni w tygodniu przez cały miesiąc, nie było żadnego weekendu wolnego, żadnego dnia wolnego za pracującą sobotę, wolne miało się wyłącznie niedziele, czyli wychodziło, że wolne były tylko 4 dni w miesiącu. W sobotę pracowało się 4h i dostawało dodatkowo 120zł, ale co z tego, gdy pracownik był wyeksploatowany do granic możliwości. Płaca to oczywiście najniższa krajowa i ewentualna premia uznaniowa, przy czym nie wiadomo było, czy ona w ogóle będzie czy nie. Szkolenie produktowe, które było opisane w ogłoszeniu o pracę oczywiście nie istnieje, pierwsze dni polegają na snuciu się po sklepie i samodzielnym oglądaniu produktów na półkach. Właściel jest osobą roztrzepaną i niezorganizowaną, na przykład na rozmowie o pracę dowiadujesz się, że będziesz pracować na danym punkcie, a gdy przychodzisz pierwszego dnia do pracy dowiadujesz się, że jednak gdzie indziej. W mojej opinii w tych sklepach panuje wyzysk i chore, absurdalne zasady, właściel potrafi przyczepić się nawet o to, że ktoś śmiał oprzeć się o ladę czy zamiata sklep w czasie jego otwarcia, gdyż "to odstrasza klientów". By pozmiatać i umyć podłogę trzeba było każdego dnia przyjść minimum 15 minut wcześniej, oczywiście bezpłatnie. Jeśli w tym czasie przyszedł klient to również należało go obsłużyć.
Podsumowując, unikajcie tego miejsca jak ognia, ja po naprawdę krótkim czasie serdecznie żałowałam, że złożyłam tam cv, o czymś też świadczy wiszące wciąż od kilku miesięcy ogłoszenie o poszukiwaniu pracownika.