Studenty nie dostają 100% brutto, tylko jest im obcinane jak u normalnego pracownika bez studiów (czyli nie 30,50zł, a 25, albo 23 + % od obrotu miesięcznego).
Pracodawca czepia się wszystkiego czego tylko może, nawet jak ktoś z kelnerów nie nosi zapaski (a nie jest powiedziane, że musi) albo, że tablet zostawia gdzieś i nie ma go ciągle przy sobie. Interesowanie się życiem prywatnym pracowników aż za bardzo i nie dawanie godzin na złość jak tylko usłyszy o planowanej zmianie pracy. A co jak kelner chce pomóc na barze, bo jest dużo do zrobienia? Zbierze jeszcze ochrzan za tą pomoc, że nie powinien. A jak jeden z kierowników pomaga piwo nalewać jak jest tylko 1 barman albo w ogóle jeszcze nie przyszedł? Też dostanie ochrzan, że to nie wygląda profesjonalnie. Wygodniej nosić 5 piw w jednym ręku zamiast na tacy, bo się nie mieszczą? Też ochrzan, a co innego?
Wypłata na umowie ostatniego dnia miesiąca, a dostaje się ją przed 10, najczęściej w poniedziałek.
Info o zapłacie kary, gdzie nie ma ani żadnych szkoleń odpłatnych ani specjalnie zamawianych ubrań dla kelnerów (kazano mi oddać kubraczek, bo nie było już dla nowo zatrudnionej osoby żadnych wolnych, więccc....)
Mało tego - nagrywanie dźwięku z kamer. Mam dodać coś jeszcze?
Nie polecam Drevnego Kocura na wrocławskim rynku, nastawione na ilośc i hajs, a nie na jakość oferowanych usług gastronomicznych. Menadżer S absolutnie nie nadaje się na to stanowisko, nie traktuje pracowników jak ludzi tylko pomioty, roboty, bez krzty współczucia ani empatii, a do tego na nowego kierownika mianował osobę, która jest jako jedna z osób NAJKRÓTSZYCH stażem, brak umiejętności na to stanowisko i zero wątpliwości w powodzenie tego planu.
Nie widzę tego na dłuższą metę.