Pracownicy maja z szefostwem niepisane umowy - dosłownie i w przenośni. Wszyscy pracują na czarno za psia stawkę (odbiegająca znacznie od oferowanych przez konkurencje). W zamian za to mogą wynosić pieniądze na lewo o czym wie dosłownie każdy, warunkiem jest nie wystawianie paragonów i nie nabijanie transakcji na POS. Nabija sie 20 % utargu, czasami 10 zazwyczaj od kelnerek które są młodziutkie i nie wtajemnicza sie je w cały odgórny układ.
Jeśli jesteś uczciwy i brzydzą cię układziki omijaj szerokim łukiem.