Nie oceniaj książki po okładce30.12.2022 03:23
Były pracownik
Niestety, nie mogę polecić tej firmy, jako miejsca pracy. Gdy do niej trafił mój partner miałam bardzo dobre odczucia, zespół był skromny, pracy dużo, ale mimo chaosu organizacyjnego, wynikającego z chwiejności nastroju szefa, pracowało się dobrze. Do czasu aż zespół się rozpadł. Jedna dziewczyna poszła na macierzyński, druga przeniosła się do drugiej firmy szefa, kolejna zrezygnowała. Za to wróciła czarna owca tej firmy - Cecylia, która zaprowadziła swoje porządki i zatrudniła pod sobą ludzi, którymi zwyczajnie pomiatała. Od tego momentu oprócz chaosu w pracy, siadła też atmosfera. Nastroje były fatalne. Szef miał wybitnie skrajne nastroje, odzywał się z pogardą do pracowników, rzucał rasistowskie uwagi o Polakach, robił im kretyńskie konkursy kto zje więcej ostrej papryki to dostanie premię itd. Od nastroju szefa i manager zależało czy będą premie na święta, czy będzie wolne na długi weekend (mówili 5 minut przed końcem pracy dzień przed weekendem więc nic nie można było zaplanować), zakaz urlopów w innym terminie niż pasowało szefostwu itd. Właściciel zrobił sobie z mojego partnera prywatnego asystenta, który miał mu załatwiać opał do domu czy kupować mopy (pamietam jak z nim jeździłam wieczorami i to załatwiałam poirytowana brakiem godności mojego partnera). Brak szacunku dla doświadczenia zawodowego w tej firmie to norma, co zaczęło być poniżające i byłam w szoku, że człowiek z którym żyję od kilkunastu lat z pewnego siebie faceta, lubiącego swój zawód stał się znerwicowanym (usunięte przez administratora) Do tego wysyłanie pracowników biurowych, specjalistów różnych dziedzin na magazyn do prac fizycznych, obarczanie pracowników winą za złe decyzje szefa skutkowało frustracją zespołu. Moja cierpliwość się skończyła, gdy szef odmawiał urlopu i kazał mu podpisać dokładne daty ci roku kiedy może odpocząć. Oznaczało to, że dopóki tam pracuje nie wyjdziemy na zimowe ferie szkolne itd. Postawiłam ultimatum - albo ja, albo praca, co w dobie wybuchu pandemii było trudną sytuacją. Odmówił jednak podpisywania aneksów godzących nie tylko w życie prywatne ale i śliskich prawnie, co skończyło się wypowiedzeniem umowy z winy pracownika. Sprawa została zgłoszona do inspekcji pracy, pracodawcę pozwaliśmy również i zażądaliśmy odszkodowania za zwolnienie na podstawie pomówień. Tym bardziej śmieszne były zarzuty, bo chwilę wcześniej szef osobiście premiował mojego partnera i opłacił nam elegancką kolację, abyśmy to we dwoje uczcili (na co były faktury). No to zwalnia go oskarżając o złą pracę, ale w nagrodę za dobrą pracę opłaca nam kolację? To jakaś paranoja i robienie z ludzi (usunięte przez administratora) Ze względu na trudny czas początku pandemii, sędzia zasugerowała żebyśmy się dogadali - sprawa zakończyła się więc ugodą i wypłatą odszkodowania jakie wywalczył nasz prawnik. W imieniu mojego partnera zeznawać zgodziło się kilkoro byłych i na tamten moment obecnych pracowników. Po zakończeniu współpracy kontrahenci pisali do niego wiadomości z podziękowaniami za wspaniałą współpracę i chęcią wystawienia mu rekomendacji. To mówi samo za siebie. Podobnie jak to, że od dwóch lat pracuje w innej firmie, gdzie awansuje i docenia go międzynarodowy zespół przełożonych, odpowiednio go wynagradzając. Nie wiem jak jest teraz w Kosmonaut, ale jeżeli zależy Ci na rodzinie (praca w tym miejscu nie kończy się po 8h - odbierasz telefony po pracy, nawet w niedziele o świcie, odbierasz różne rzeczy prywatnym samochodem, jedziesz na magazyn itd, co kończyło się kłótniami w domu, zepsutymi planami i frustracją), szanujesz siebie i swoje doświadczenie zawodowe, to nie decyduj się na pracę w tym miejscu. Mając porównanie, ta firma to organizacyjny żart, ponosisz odpowiedzialność za niekompetencje byłych pracowników i humory szefa. A szkoda, bo właściciel to artysta z krwi i kości, pięknie tworzy, stworzył też stylowe biuro i warunki bytowe ma niezłe, więc mógłby stworzyć fantastyczne miejsce. Z plusów - terminowe wypłaty, dobra kawa i świetna lokalizacja w prestiżowym miejscu. Z minusów: brak szacunku dla pracowników, chaos, szef obiecujący klientom gruszki na wierzbie, wykorzystywanie pracowników jako osobistych asystentów do spraw prywatnych, sfrustrowana projekt manager, która terroryzuje całe biuro, brak szkoleń - za to wymaga się znajomości procedur itd., brak jakichkolwiek zasad strategii, brak jednoznacznych komunikatów, brak zwyczajnie profesjonalizmu. Po 2 latach objawia się prawda: Duńczyk z kapitałem śmiesznym w Danii, bawi się w Boga u biednych Polaków. Z tego co wiem wszyscy poza Cecylią odeszli w ciągu roku. Mamy kontakt i trafili do znacznie lepszych miejsc, mogli zaleczyć depresje. Ogólnie zespół projektowy zmienia się tam co chwilę, bo nikt na dłuższą metę tam nie wytrzymuje. Dopóki Cecylia tam pracuje, a szefowi nie postawi się manager z łbem na karku, który zaprowadzi porządek, to będą się bawić w dzień świstaka.