KLG - już sama nazwa tej spółki, mówi nam o tradycji z jaką została stworzona z dwóch UPADŁYCH firm, pseudo agencji nieruchomości. Gratuluję pomysłu i zabójczego wyczucia marketingu w stworzeniu nazwy - pierwsze litery przedsiębiorstw, o których 90% to negatywne opinie, zarówno klientów jak i byłych pracowników, ale może się nie znam…
Znam niestety bardzo dobrze CEO, niejaki Szymon Benda, szerzej znany jako m*nda. To człowiek legenda, o wielu twarzach, jego główne i najbardziej rozpoznawalne cechy to dwulicowość i perfidne kłamstwa. Mr “ja wiem najlepiej i tylko ja mogę mieć rację”. Ludzie, parodia westernu... Nastawiony głównie na wyzysk i szybki zarobek, nie licząc kosztów - dlatego upadł Galton… Nie liczy się z ludźmi, którzy pomogli mu w ciężkich chwilach, d*ma każdego. Znając zasady panujące w byłej firmie, podejrzewam, a nawet z całą pewnością mogę stwierdzić, że obecnie nie jest lepiej - wydoić klienta i jeszcze dać mu poczucie, że niczego nie może sam zrobić lepiej. Jeszcze te wysoko rozwinięte umiejętności negocjacji prowizji agentów, w skrócie buractwo. Taka prawda, mam nadzieję, że i tym razem, rynek szybko zweryfikuje jakość usług tej firmy.
Dwa słowa jeszcze o Pani Agnieszce - najjaśniejszym nieudaczniku w tej firmie, znanej z porażki w interesach, a mimo to zrobiła błyskotliwą karierę w Galton i KLG jako manager. Prowadziła firmę, a nie umie wystawić faktury - dramat Szekspira to przy tym pestka. Gratulacje. Jej ogłada i moc sprawcza jest jak Yeti, nikt jej nie widział.
Wierzcie mi, wiem co mówię i omijajcie tę firmę z daleka, chyba że lubicie być oszukiwani na każdym kroku. A jeżeli macie mieszkanie na wynajem w Krakowie to PAMIĘTAJCIE, KLG ma już klienta, który od zaraz chętnie zostanie Waszym najemcą. Ta firma tak już ma - wciska kit od samego początku do końca, oby się nim w końcu udławili.