Chciałabym podzielić się moją subiektywną opinią na temat rekrutacji w firmie Extended Tools. Aplikując na stanowisko "Junior Marketing Specialist" byłam pod wrażeniem "life- balance-u" i polityki firmy- pokazywali dumnie na swojej stronie tagline, że "człowiek to więcej niż zasoby". Rozmowa online (1 etap) z Panią Khrystyną przebiegła miło i profesjonalnie - aż czułam że chce tam pracować i być częścią firmy. Jednak chwilę przed spotkaniem na żywo, (na 2 etapie rozmowy) w poczekalni na kanapie, nie do końca przebiegło tak jak wskazywał ich tagline("człowiek to więcej niż zasoby"). Już od samego początku słychać było przeklinanie 2 innych pracowników (ja wszystko rozumiem ale przy nowym kandydacie to chyba nie wypada), kolejną sprawa co najbardziej mnie rozczarowała była sytuacja, gdy przyszedł jeden wydaje mi się z szefów Pan G. (który tez miał być obecny na rozmowie rekrutacyjnej)- przywitał się, podaliśmy sobie ręce powiedział, że jeszcze chwila trzeba zaczekać na drugiego szefa Pana R. - oczywiście bez problemu, byłam wcześniej, wiec zaczekałam. Pan G. kazał "dać mi jakąś książkę do poczytania". Odpowiedziałam na to, że nie trzeba mam ze sobą własną książkę- nic mi jednak na to nie odpowiedział, w ogóle zignorował to co do niego powiedziałam, tylko poprosił jedną z pracownic, aby dała mi książkę o "polityce firmy"- mówię okej, lubię czytać książki, więc to przyjemność skoro to takie ważne- też nic zero odzewu. 2 innych pracowników zaczęło się śmiać mówiąc "dajcie jej tą książkę o ptakach". Po czasie Pan G. powiedział, tak myślę że starał się to zrobić żartobliwie, ale trochę mu nie wyszło- "czytaj czytaj, bo Cię przepytam"- odpowiedziałam miło , "że na to liczę". Kiedy rozpoczęłam czytanie dwie pracownice zaczęły się ze mnie śmiać i cicho szeptać "zobacz ta dziewczyna czyta" - spojrzałam się na nie z uśmiechem i powiedziałam, że lubię to robić i czy coś nie tak- nic mi na to nie odpowiedziały tylko wróciły do szeptania. Rozmowa z Panem R i Panią Khrystyną przebiegała bardzo dobrze. Pan R. również wykazał w swoim działaniu profesjonalizm, zadawał konkretne pytania, odpowiadał na moje, nawet udało nam się trochę pożartować podobnie z Panią Khrystyną, jednak Pan G. prawie wcale się nie odzywał a gdy już to robił i zadawał mi pytania był poważny i nieprzyjemny w odpowiedziach jakby starał się mnie swoją postawa zniechęcić do podjęcia pracy, albo jakbym z góry mu nie odpowiadała niezależnie od tego co zrobię czy powiem. Zadał mi też dziwne pytania np. "jaka jest najgorsza rzecz jaką Pani doświadczyła w pracy" lub "jak spędza Pani wolny czas ". Gdy wychodziłam chciałam okazać sympatię Panu G. mówiąc, że książka mi się podobała i szkoda, że Pan mnie nie odpytał (żartobliwie) jednak nie uzyskałam odpowiedzi. Jak to mówią nie ma (usunięte przez administratora) pytań, ale teraz wiedziałabym co odpowiedzieć na pytanie o "najgorszą rzecz" - brak poszanowania pracownika i brak wykazania mu odrobiny szacunku, bo sympatia to chyba obce słowo dla Pana G.