Prawie dwa lata tam pracowałem.
Sama robota jak robota, to co mnie tam trzymało to dobra atmosfera przy pracy. Cała reszta to tak jak u prywaciarzy, codziennie minimum 9h, nadgodziny niespłacone, czas pracy liczony od przywiezienia Cię na budowę, często >12god poza domem, najpierw 30min busem do pracy, a potem jeszcze godzina (załadunek i trasa na budowę) płacone z łaską za 9. Ale to do przeżycia. Najgorzej jest jak musisz stawić się u baby w biurze. Nigdy nie wiadomo o co jej chodzi i nie wiesz co podpisujesz. Jak zapytasz to Cię zaszczeka i na koniec każde zdanie se sama potwierdza🤣 "sru, sru, sru TAK?" Wychodzisz głupi ale szczęśliwy bo masz na jakiś czas spokój. Przemiał pracowników dość duży, 3os na stałe a reszta na chwilkę. Reasumując: przeżyć idzie ale w domu Cię nie ma prawie wcale i marny pieniadz