Pracownik25.12.2019 19:50
Inne
Firma na początku sprawia wrażenie fajnej, bo wygląda na to ze pracuje tam szereg ludzi (polowa składu firmy), którzy pracują tam od zawsze, czyli od początku, tj. od lat ”90, czyli zanim firma została przejęta przez grupę międzynarodową Niras. Myślisz sobie, ze nie ma rotacji, ludzie pracują tam latami, czyli jest fajnie, zdrowa atmosfera. Natomiast następnie, po paru miesiącach pracy dociera do ciebie rzeczywistość, ze to tylko część prawdy, bo tym co tam pracują od lat jest faktycznie fajnie, dobrze zarabiają, maja dojście i posłuch do prezesa, są jak pączki w maśle, hołubieni. Mogą sobie na wiele pozwolić. natomiast druga polowa składu firmy to osoby o wiele młodsze, ambitne, chcące pracować, i to ciężko. Ci właśnie młodsze osoby, po paru latach albo się orientują w co się tu gra i znajdują sobie inna robotę albo po prostu są zwalniane zazwyczaj wtedy gdy zaczynają w końcu mieć jakieś oczekiwania typu awans lub podwyżka.
Generalnie, ludzie ze starego składu maja to do siebie ze praktycznie nigdy nigdzie indziej nie pracowały. Nie maja innych ważniejszych doświadczeń zawodowych. Nie wiedza jak się pracuje gdzie indziej, np. w innych organizacjach, takich lepiej zorganizowanych, takich gdzie na czele stawia się ludzi wg poziomu ich skuteczności i profesjonalizmu, a nie wg długości znajomości z prezesem
Generalnie norma to docenianie i przecenianie, również pod względem wynagradzania osób ze starego składu. To one, wg zarządu, dobrze się wywiązują z zarzadzania projektem, obsługiwania audytorów, przygotowywania ofert przetargowych. Reszta, czyli młodsi pracownicy, to niewiele znaczący dodatek. Jak jest wygrany przetarg to prezes zwołuje wszystkich do sali konferencyjnej i otwierany jest szampan – to jest akurat bardzo mile. Ale szampana daje się do otwarcia kierownikom, osoba które ponoć najbardziej przysłużyły się do wygrana przetargu.
Generalnie przygotowywanie przetargów to dziwny proces, i rządzący się swoimi prawami. Przygotowywanie przetargu prowadzi ktoś ze starych , jest to najczęściej dyrektor ds przetargów lub wiceprezes, czasem tez prezes. Młodsi oczywiście robią czarna robotę. Ale generalnie nikt ich nie poważa, np. nie informuje się nawet o wyniku danego przetargu, jak się nie dopytasz to nawet się nie dowiesz czy twoja praca odniosła jakiś efekt czy nie.... Ciekawe jest to za każdym razem jest tak ze przetarg jest tak poprowadzony ze trzeba go kończyć na ostatnia minutę, np. w weekendy i / lub do godzin porannych, np. do 4 rano.... Oczywiście za każdym razem wiele się mówi ze tak być nie może, ze to nie jest normalne żeby tak to robić, organizować, ale ile lat minęło, nic się nie zmieniło. Praktycznie za każdym razem się tak kończy (warto się o to dopytać na rozmowie kwalifikacyjnej, ciekawe co odpowiedzą...).
Na czym polega robota, tj. prowadzenie projektów
W tej firmie zazwyczaj pojawiają się oferty na stanowisko project manager lub project assitant. Zatem zainteresowani powinni się zapoznać na czym polega robota na tych stanowiskach.
60% czasu spędza się na wpisywaniu kosztów projektowych w zestawienia projektowe (prowadzone w skomplikowanych arkuszach excelowych), dochodzenie co się nie zgadza i co się źle sumuje, co się wpisało źle, i tak w kolko co miesiąc...
30% czasu to rozliczanie faktur i timesheetow projektowych, oraz innych papierów...
10% to zarzadzanie projektem, czyli emaile, rozmowy z zespołem, i czasem, jak dostaniesz pozwolenie, wyjazd na miejsce realizacji projektów, by spotkać się z ludźmi z którymi współpracujesz na codzien, tak by ich zobaczyć na oczy i wypić piwo (turcja , balkany).
Czyli 90% czasu to papierowa robota, żmudna, a której zarząd nie docenia, nie dostrzega jako istotnej, a starzy pracownicy w sumie nie musza tego robić, bo oni nie są od spraw tak przyziemnych, od tego maja project asystentów
KSIEGOWOSC
Główna księgowa zmienia się co ok 6 miesięcy. Problemy zaczynają się zaraz po początku roku jak trzeba zrobić raport finansowy roczny dla duńskiego właściciela. Przez miesiąc księgowe i prezes biegają po firmie ja koguty z odciętymi głowami, warcząc na siebie bo nie mogą się doliczyć co jest źle i jak trzeba te raporty poprawiać. Każda kolejna księgowa ma tego dość, orientuje się jaki jest (usunięte przez administratora) ale jakoś ten raport w końcu robią, a zaraz potem główna księgowa rezygnuje z roboty, ale zaraz pojawia się nowa niczego jeszcze nieświadoma..... Co roku ten sam scenariusz.
ZAROBKI
osoby ze starego składu mogą liczyć na zarobki rzędu 13 do 18 tysięcy brutto. Natomiast nowi, mogą liczyć na oferty typu raptem 6-8 tys. brutto, może ciut więcej. Wiec w zasadzie bez rewelacji jak na robotę w Warszawie. Nie ma premii za efektywność czy jakiś tam nagród, oczywiście nie mówimy to o tym co jest wszędzie czyli wypłat z funduszu socjalnego na koniec roku, tuz przed świętami.