Firma, dwie szefowe oraz kierownik to jakaś pomyłka.
W połowie stycznia pojawiło się ogłoszenie z ofertą pracy. Aplikowałam, odbyła się rozmowa kwalifikująca, którą przeprowadził kierownik firmy. Wszystko przebiegło w porządku, została mi zaproponowana praca za najniższą krajową z delikatną premią w zależności od utargu ( kilka stówek dla mnie za ponad 12 tysięcy przychodu z klientek, które obsłużyłam czyli klient za klientem na szybko jeżeli chcę mieć premię ). Miałam się zastanowić i dać znać kolejnego dnia. Wieczorem otrzymałam telefon, że zaoferują mi jednak większa stawkę niż mają inne pracownice w tej firmie co mnie zaciekawiło dlatego postanowiłam dać szansę, zgodziłam się i miałam zacząć 1lutego. Przed podjęciem pracy musiałam wyjechać na parę dni po za Unię o czym poinformowałam kierownika na rozmowie (nie było z tym oczywiście problemu, ponieważ pracę miałam zacząć od lutego ) dlatego też napisałam maila przed wyjazdem, że mój telefon przez 4 dni nie będzie dostępny i proszę w jakiejkolwiek sprawie o kontakt przez maila. Wszystkie dokumenty do umowy zostały przeze mnie wypełnione i zostało mi obiecane, że umowa po przyjeździe będzie gotowa do podpisania.
30.01 i nadal zero kontaktu ze strony pracodawcy dlatego też zadzwoniłam i otrzymałam informacje od kierownika, że szefowe skontaktują się ze mną do końca tego dnia - telefonu nie otrzymałam. Dzień przed pierwszym dniem pracy kolejny raz zadzwoniłam i otrzymałam OD KIEROWNIKA informacje, że w sumie to jednak dla mnie pracy nie ma. Tak po prostu! Wstawiły ogłoszenie o pracę, przeprowadziły rozmowę a na samym końcu zorientowały się, że przecież nie ma miejsca na nowych pracowników- chyba pomyliły kolejność. Panie wiedziały o tym wcześniej ale nie pisały mi maila, ponieważ nie chciały mnie o tym informować mailowo (po to był mail do kontaktu ze mną) natomiast najwidoczniej bardziej profesjonalne jest dla nich by poinformować mnie o tym dopiero dzień wcześniej po moich telefonach.
Podczas rozmowy telefonicznej otrzymałam stek bzdur i zaprzeczenie informacji o których było na rozmowie. Nagle mówiono mi, że miałam pracować na Francuskiej a była zaproponowana praca w Silesii podczas rozmowy kwalifikującej, że jednak nie ma miejsca do żadnego z salonów na kolejnych pracowników, gdzie podczas pierwszego spotkania mówiono, że ruch jest taki duży, ze potrzebują kilku nowych pracownic bo dziewczyny nie wyrabiają.
Do pracy w tym salonie trzeba się zaopatrzyć w kilka par cążek, frezów i innych przyrządów, ponieważ oni nie zapewniają tego podstawowego sprzętu. Po tylu rozmowach, że chcą mnie w swojej firmie i dogadaniu wszystkich szczegółów, wypełnieniu dokumentów do umowy zakupiłam już ten sprzęt rzędu KILKUSET ZŁOTYCH, ponieważ zaufałam, że pracować u nich będę. Zostałam ze sprzętem, bez pracy i zmarnowanym czasem, w którym mogłam przyjąć inne oferty, które były mi proponowane w innych salonach tylko dlatego bo "szefowym" nie chciało się pisać maila i nie potrafią poinformować o takiej sytuacji od razu tylko czekają do ostatniego dnia aż pracownik sam się odezwie a w dodatku wyręczają się kierownikiem.
Kompletny brak profesjonalizmu, szacunku do drugiego człowieka i powagi sprawy wszystkie trzy Panie sobą reprezentują.
Nie polecam podejmować pracy w tej firmie bo już wiem jak są traktowani tam pracownicy oraz klienci. Pozdrawiam