Na wielu popularnych portalach z ogłoszeniami pracy, takich jak Facebook, OLX czy Pracuj, coraz częściej pojawiają się anonimizowane oferty dla kierowców, w których wynagrodzenie przedstawiane jest w formie „dniówek” lub „kilometrówek” rzędu 400–500 zł. W treści umów najczęściej podawana jest jedynie minimalna stawka krajowa, która w praktyce nie odzwierciedla liczby przepracowanych godzin ani rzeczywistego zakresu obowiązków.
Problem nie kończy się jednak na niejasnym wynagrodzeniu. Coraz częściej oferty te są jawnie dyskryminacyjne wobec cudzoziemców oraz osób z niepełnosprawnościami. Kandydaci, którzy nie mówią biegle po polsku, mają znacznie ograniczone szanse na zatrudnienie, mimo posiadania wymaganych kwalifikacji. Podobnie osoby z niepełnosprawnościami są systematycznie odrzucane, co wprost narusza przepisy art. 11¹ Kodeksu pracy oraz ustawę o równym traktowaniu w zatrudnieniu. Tego typu działania są nie tylko nieetyczne, ale również nielegalne – wykluczanie pracowników z powodu pochodzenia, języka czy stopnia sprawności jest jednoznacznym naruszeniem prawa.
Dodatkowo brak transparentności ofert, powtarzalność ogłoszeń oraz anonimowość pracodawców utrudniają kandydatom weryfikację rzetelności warunków zatrudnienia. Niejasne umowy, pomijanie nadgodzin, diet, delegacji służbowych oraz nieprawidłowe rozliczanie składek ZUS prowadzą w praktyce do sytuacji, w której rzeczywiste wynagrodzenie jest poniżej ustawowego minimum. Jest to jawnym naruszeniem art. 6, art. 29 § 3, art. 77 i art. 151 Kodeksu pracy, a także przepisów Pakietu Mobilności w przypadku transportu międzynarodowego.
Takie praktyki pokazują, że rynek pracy w sektorze transportowym jest często miejscem nielegalnych i dyskryminacyjnych działań. Kandydaci powinni zachować najwyższą ostrożność, weryfikować pracodawców i każdą umowę konsultować z prawnikiem specjalizującym się w prawie pracy. Tylko świadome podejmowanie decyzji o zatrudnieniu pozwoli chronić prawa pracowników i sprzeciwiać się jawnej dyskryminacji oraz łamaniu przepisów prawa.