Pracowałam w Green Parrot prawie dwa lata i niestety nie mogę polecić tego miejsca jako długoterminowego miejsca współpracy.
Największym problemem jest dla mnie brak transparentności. Firma bardzo mocno opiera ocenę pracowników i premie na tzw. rentowności projektów, ale pracownicy nie mają realnego wglądu w sposób jej wyliczania. Otrzymuje się jedynie końcowy wynik procentowy, bez możliwości zweryfikowania, jakie koszty zostały uwzględnione i co wpłynęło na ostateczny rezultat. Jednocześnie od tych wskaźników zależą premie, a dodatkowo są one powiązane z realizacją celów rozwojowych, które następnie trzeba jeszcze omawiać i uzasadniać przed przełożonym. W praktyce bardzo trudno zrozumieć, od czego faktycznie zależy wysokość wynagrodzenia dodatkowego.
Kultura organizacyjna sprawia wrażenie bardzo hermetycznej. Część managementu zna się od wielu lat i funkcjonuje w zamkniętym gronie. Samo w sobie nie byłoby to problemem, jednak jako pracownik trudno było nie odnieść wrażenia, że opinie krążą pomiędzy managerami i jeśli jeden przełożony wyrobi sobie o kimś zdanie, bardzo trudno jest później zmienić sposób, w jaki postrzegają go inni.
Dużym rozczarowaniem był dla mnie również brak realnego wsparcia ze strony HR. W moim odczuciu dział ten zajmuje się głównie rekrutacją i organizacją wydarzeń firmowych. W sytuacjach konfliktowych lub przy zgłaszaniu problemów pracownicy pozostają praktycznie sami.
Niektóre zachowania kadry zarządzającej były dla mnie nieakceptowalne. Wielokrotnie byłam świadkiem publicznego krytykowania pracowników podczas spotkań firmowych. Zdarzały się sytuacje, gdy osoby wychodziły ze spotkań wyraźnie zdenerwowane lub doprowadzone do łez. Atmosfera opierała się bardziej na presji i wskazywaniu błędów niż na konstruktywnym feedbacku.
Szczególnie niepokojąca była dla mnie sytuacja, w której jedna z osób zajmujących wyższe stanowisko została formalnie odsunięta od współpracy z konkretnym pracownikiem. Z tego, co było komunikowane wewnętrznie, osoby te nie mogły już wspólnie pracować ze względu na wcześniejsze problemy we współpracy i negatywny wpływ tej relacji na funkcjonowanie jednej ze stron. Mimo to osoba zajmująca wyższe stanowisko pozostała w organizacji bez widocznych konsekwencji. Dla wielu pracowników był to sygnał, że zachowania prowadzące do poważnych konfliktów interpersonalnych nie zawsze spotykają się z odpowiednią reakcją ze strony firmy.
Praca wiązała się również z regularnymi nadgodzinami. W praktyce oczekiwano dużej dyspozycyjności, a próby rozmowy o odbiorze dodatkowego czasu pracy spotykały się z niewielkim zrozumieniem. Zdarzały się pilne komunikaty wysyłane w weekendy z oczekiwaniem przygotowania się do spotkań w poniedziałek. Wielokrotnie pracowałam ponad standardowy wymiar czasu, a dodatkowy wysiłek był traktowany raczej jako coś oczywistego niż wyjątkowego.
W obsłudze klienta poziom stresu był bardzo wysoki. Mimo sygnalizowania przeciążenia projektami otrzymywałam kolejne zadania. Niejednokrotnie musiałam realizować działania wykraczające poza moje kompetencje i doświadczenie, bez odpowiedniego wsparcia czy wdrożenia. Zamiast pomocy często spotykałam się z pretensjami, że powinnam poradzić sobie sama. Problemy organizacyjne regularnie wychodziły na jaw na ostatnią chwilę, co prowadziło do pracy pod ogromną presją czasu.
W firmie bardzo dużo mówiło się o rozwoju, ale w praktyce miałam wrażenie, że większe znaczenie od kompetencji ma to, jak jesteś postrzegany przez management. Nie otrzymywałam wystarczającego wsparcia w rozwijaniu nowych umiejętności, a wiele procesów opierało się na zasadzie „poradź sobie sam”. Brakowało współpracy między zespołami, mentoringu i realnego wdrażania ludzi w nowe obszary.
Firma chwali się dynamicznym rozwojem i wzrostem zatrudnienia, ale warto zwrócić uwagę również na rotację. W czasie mojej pracy wiele osób odchodziło po stosunkowo krótkim czasie. Pojawiały się również rozstania z pracownikami, które dla pozostałych osób były zaskoczeniem i nie były szerzej komunikowane.
Nie twierdzę, że każdy dział funkcjonuje tak samo. Z rozmów ze współpracownikami wiem, że niektóre zespoły miały znacznie lepsze warunki pracy. Moje doświadczenia dotyczą jednak głównie obszaru obsługi klienta, gdzie presja, liczba obowiązków i poziom stresu były wyjątkowo wysokie.
Jesli ktoś szuka transparentnych zasad, stabilności, partnerskiego traktowania i zdrowej kultury organizacyjnej, radziłabym dokładnie zweryfikować, czy jest to odpowiednie miejsce do pracy.