Praca w tej firmie to bolesna lekcja tego, jak tragiczne zarządzanie i przerośnięte ego właścicieli potrafią zdusić markę o kolosalnym potencjale rynkowym. To, co na rozmowie kwalifikacyjnej brzmi jak obietnica rozwoju, w rzeczywistości okazuje się chaotycznym folwarkiem, w którym realny głos mają wyłącznie dwie osoby i rodzina prezesostwa. Cała reszta, niezależnie od stażu czy kompetencji, jest traktowana z głęboką nieufnością i poddawana kontroli na najwyższym poziomie - jeśli nie należysz do wąskiego „kręgu zaufania”, Twoje zdanie nie istnieje. Najgorszy jest jednak los ludzi z autentycznym talentem i zapałem, którzy zostają brutalnie zmiażdżeni przez niekompetencję osób na wyższych stanowiskach. Rekrutacja na kadrę zarządzającą to ponury żart; trafiają tam ludzie, którzy nie mają pojęcia ani co robić, ani jak zarządzać procesami, a co gorsza - nigdy nie stają za swoimi pracownikami, dbając jedynie o własne przetrwanie przy boku właścicieli.
Codzienność tutaj to walka z czasem i logiką, ponieważ wszystko musi być gotowe „na przedwczoraj”, mimo że panowie prezesi potrafią w międzyczasie zmienić zdanie trzy razy, niszcząc efekty wielogodzinnej pracy. Co więcej, przychodząc tutaj do konkretnych zadań, szybko przekonasz się, że obietnice z rekrutacji to mrzonka, a Ty będziesz robił zupełnie co innego, marnując swoje doświadczenie na łatanie dziur wynikających z chaosu decyzyjnego góry. Wszystko to dzieje się przy rażąco słabych zarobkach, które w żaden sposób nie rekompensują toksycznej atmosfery i braku szacunku do czasu pracownika. Firma miele ludzi w zastraszającym tempie - rotacja jest tak ogromna, że organizację można porównać jedynie do wysokiej klasy blendera, który systematycznie niszczy każdego, kto uwierzy w jej rzekomy profesjonalizm. Jeśli szukasz miejsca, gdzie Twoja wiedza będzie szanowana, a praca sensownie zorganizowana, szukaj dalej, bo tutaj znajdziesz jedynie frustrację i wszechobecny nepotyzm.