Szczęśliwa była telemarketerka21.03.2019 17:08
Inne
Pracowałam w tej firmie niecały rok. Więcej nie wytrzymałam. Wiele osób odchodziło z firmy po zaledwie miesiącu. Warunki pozostawiają wiele do życzenia - zepsute słuchawki, słaba jakość połączeń oraz wszechobecny harmider na sali pełnej konsultantów. Praca telemarketera z pewnością nie należy do łatwych, a w tej firmie szczególnie. Zatrudniają w oparciu o umowę-zlecenie (najniższa stawka), jednocześnie mają wymagania jak przy umowie o pracę. każą układać grafik z miesięcznym wyprzedzeniem i odrabiać godziny za nieprzyjście do pracy, chyba że dostarczy się im zwolnienie lekarskie. W świetle przepisów jest to niezgodne z prawem i dziwię się, że jeszcze Inspekcja Pracy się tym nie zainteresowała. Do tego firma często firma spóźnia z wypłatami. Pominę już milczeniem fakt, że każą dzwonić do ludzi po dwudziestej i rano, a nawet w soboty. Niektórzy klienci otrzymują telefony nawet kilkanaście razy w ciągu tygodnia, są tym faktem sfrustrowani i wkurzeni. Numery nie są usuwane z bazy, kiedy klienci o to proszą (ciekawe co na to RODO?). Wszystko niestety skupia się na konsultantach, którzy muszą przeprowadzić rozmowę z klientem według z góry narzuconej formułki i namówić go na przyjęcie zaproszenia. W zależności od podejścia kierownictwa jest stały nacisk na osiągane wyniki i zwalanie winy na konsultantów za małą liczbę zaproszeń. Przez osiem godzin są maksymalnie trzy przerwy, plus ewentualne krótkie wyjścia do toalety lub zrobienie sobie herbaty itp. Jeśli ktoś w danym dniu ma więcej przerwy w wykonywaniu połączeń, niż przewiduje to norma, wówczas albo ma odciągane pieniądze z wynagrodzenia albo każą odrabiać. Podsumowując, praca w tej firmie jest stresująca, wyczerpująca , w dodatku za niewielkie pieniądze. Chyba że ktoś lubi wciskać innym ludziom głupoty przez telefon i na okrągło gadać to samo. Zdecydowanie nie polecam tej pracy osobom wrażliwym ze słabą psychiką. Lepiej już podjąć się roznoszenia ulotek lub pracować na kasie w Biedronce.