Pracowałem w Poltino od 2016 do 2021 i o ile pierwszy rok był znośny jak na tamtejsze warunki, o tyle z każdym następnym było co raz gorzej. Płaca minimalna, nie ma co ukrywać, że pracownicy produkcyjni często licząc na "karierę" dają się podpuścić, podejmując się wykonywania obowiązków swoich kolegów, czyli innymi słowy roboty jest od zawalenia, a ludzi po prostu do pracy nie ma. Ale do konkretów:
- ludzi jest co raz mniej, głównie są tam starsi pracownicy, pracujący od początków założenia zakładu, którzy w ostatnich latach powoli zaczynali już odchodzić na emeryturę,
- brak wyszkolonej młodej kadry, nikt nie chce tam przychodzić, a jeżeli już to traktują pracę w poltino jako kompletną ostateczność,
- starzy jak to starzy, boją się przekazywać wiedzę albo jej po prostu nie mają, bo boją się o swoje stanowiska, nikt nie chce przecież być zdegradowany z obsługi maszyn do rzucania worami, to samo z innymi funkcjami, jak np. rozliczanie produkcji
- na produkcji niestety głównie alkoholicy, mimo że w ostatnich latach się to trochę zmieniło, to ci doświadczeni wiedzą co robić by się nie złapać
- umowy są zwykle zawierane na 1 miesiąc, zwłaszcza na sezon, by sezonowych po prostu się pozbywać, bez względu na to czy chcą albo jawnie informują swoich przełożonych, że chcą mieć umowę przedłużoną
- jak wyglądają sezony, zależnie od surowca, w latach 2016-2018 było jak na poltino bardzo dużo produkcji, co za tym idzie ci co chcieli pracować pracowali, a nie raz była to ciężka praca, zważywszy że kierownictwo na czele z mistrzami idą w tony, a nie w jakość
- stanowiska pracy są godne pożałowania, nie ma jako takich stanowisk, gdzie można pracować z poczuciem bezpieczeństwa, liczne awarie sprzętu, wymieniając kilka to, zalanie szafy rozdzielczej, w której kable były bez osłony, chore ale prawdziwe; oberwane szczebelki od taśmy podajnikowej, z winy mistrza który zażyczył sobie "większej wydajności" zwiększając podawanie surowca do przerobu (z tą większą wydajnoscią to rzecz ma się tak, że im więcej TY ZROBISZ, tym większą premię dostaje TWÓJ MISTRZ, nigdy ty sam); nie ustające awarie maszyn pakujących gotowe wyroby, gdzie mechanicy nie posiadający wiekszej wiedzy od pracowników produkcji je obsługujących podejmują się ich naprawy,
- z tych slynnych awarii to na pewno warto wymienić pożar filtrów, gdzie było glosno na dość duży obszar, oficjalnie nie mówi się, że co jest przyczyną, ale mistrzowie wiedzą co i jak się stało, zwykły niedopałek w miejscu pracy
- czy mistrzowie mają swoich stałych informatorów? Trudno powiedzieć nie, zwłaszcza, gdy w trudnych warunkach każdy próbuje się odnaleźć
- organizacja pracy kuleje, zwykle wygląda to tak, że jest odprawa zmiany na stanowiska i rozpoczęcie pracy, problem zaczyna się bardzo często właśnie wtedy, bo sprzętu nie ma tyle ile potrzeba do wykonywania pracy, zwłaszcza gdy mowa o wózkach widłowych i zwyklych podnosnikach ręcznych, tego zawsze brakowało i brakować będzie, zwłaszcza podczas sezonu (kiedy większość starych pracowników zajmuje się rozładunkiem, a i nawet wtedy brakuje nie raz czym rozładować klientów przyjeżdżających z surowcem), ponieważ jest jeden wózek widłowy na całą pakownię, gdzie powiedzmy jest przetważany groszek albo fasolka, pudło zawierające 600 kg, należy zdejmować co raptem 5 minut, jak to robić gdy nie ma wózka?
- praca z worami, niby powinna wyglądać ergonomicznie i rozważnie, gdzie wysypuje się worek w ciagu powiedzmy godziny, a w tym samym czasie następuje selekcja nienajadących się do dalszego przetwożenia surowca, niestety nie - sypie się wór za worem, jedyne co Cię ratuje to sytuacja, gdy taśma jest na tyle pełna że panie z produkcji nie mogą dobrze (dobrze, czyli zwykle na odpierdziel) zająć się surowcem i muszą zatrzymać tasmę,
- ostatnio zdaża się co raz częściej, ale są problemy z wypłatami, w tym miesiącu np. została wypłacona pracownikom połowa pensji, niestety brak jakiejkolwiek informacji dla pracowników dla ich wiadomości o przyczynie i wyrównaniu kwoty
Podsumowując, praca tam jest, ale jeżeli masz wybór, nie ma sensu się zastanawiać nad skladaniem swoich papierów