Napisze jak to wyglada w tej firmie. Mianowicie zbiorka jest oddalona od zakwaterowania o ok. 20 km. Zalozmy na osma. Wszyscy czekaja, a szefostwo przyjezdza sobie okolo dziewiatej i nawet nie wysiada z auta tylko przejezdza sobie obok wszystkich ktorzy stoja na dworze marznac. Kiedy szefostwo przejedzie samochodem bez wysiadania to znak, ze mamy jechac za nimi. No i tak z dwiescie, trzysta kilometrow. Za ta podroz placone ma kierowca, ale tylko w jedna strone. Reszta ekipy moze tym czasie sobie spokojnie podrzemac w aucie za darmo. Na miejsce pracy docieramy po paru godzinach i wtedy generalnie zaczynamy prace. Od teraz licza sie platne godziny. Praca do godz. 22-23 i zjazd do hotelu. Nastepny dzien jestesmy na miejscu wiec zaczynamy od dziewiatej i tak do 22 po tej samej stawce. Czy wypada niedziela czy inne swieto stawka jest taka sama. Praca na terenie szpitali w miejscach o najwiekszym skupisku patogenow. Najlepsze na koniec. Po wykonanej pracy szefostwo zaprasza do restauracji na kolacje. Brudni, zakurzeni i przepoceni na tle czystego i pachnacego szefostwa oraz klientow restauracji pracownik wyglada jak jakis kloszard w brudnych i roboczych ubraniach.