Firma szukała inżyniera jakości na pełen etat i oferowała umowę o pracę. Wymagali kilkuletniego doświadczenia w branży produkcyjnej oraz znajomości norm ISO. W ofercie był krótszy piątek, premie frekwencyjne i prywatna opieka medyczna.
Jak wspominacie atmosferę w zespole i kontakt z duńskim oddziałem? Dało się faktycznie pogodzić pracę z życiem osobistym dzięki tym godzinom?