Wiosną tego roku kupiłem 24 tony mocznika duńskiego na próbę. Uprawiam duże ilości kukurydzy na kiszonkę do biogazowni, a ponieważ w tym roku zabrakło mi normalnego mocznika 46% i był on niedostępny, to zastosowalem duński mocznik w ilości 300kg /ha.
Zastosowałem go przedsiewnie przy pomocy rozrzutnika talerzowego na powierzchnię około 50 hektarów (ok 15 ton). Nie zauważyłem żadnej różnicy między kukurydzą sianą na normalnym moczniku 46%N, a na tym rodzaju. Na innym kawałku pola, na którym w fazie 6 liści zauważyłem niedobór azotu (okazało się, że pracownik niechcący ominął ten fragment pola wysiewając mocznik pod korzeń) zastosowałem rozpuszczony 1BB mocznika duńskiego, czyli około 650 kilo w 3000 litrów wody, po czym wypryskałem to na powierzchnię około 3 ha. Nie zauważyłem po tym zabiegu żadnych poparzeń, zaś skoszona tydzień temu z tego kawałka kukurydza, była jedną z najładniejszych. Zauważyłem, że nawóz ten działa odrobinę szybciej niż zwykły mocznik, zaś dodany dolistnie nie powoduje poparzeń ani żadnych innych negatywnych skutków. Olej zawarty w tym nawozie działa jak wspomagacz, a więc na pewno należy zachować ostrożność z dawką.
Zaznaczam - stosowałem tylko przy kukurydzy. W tej chwili spryskałem mały kawałek rzepaku (roztwór 160 kg/ha/400 litrów wody). Będę obserwował co się będzie działo i poinformuje o efektach. Bardzo łatwo rozpuszcza się w wodzie, tylko jak to mocznik, mocno obniża temperaturę cieczy. Planuje rozpuszczać go i stosować jak RSM, bo przecież nie zapłacę 3000zł za tonę mocznika.
Z racji tego, że ten mocznik jest pylisty - jedyny mankament to kwestia posiadania potrzebnego do jego rozrzutu odpowiedniego sprzętu.