Zacznę od pozytywów: zarobki i czas pracy. Jak na obecne czasy firma naprawdę przyzwoicie płaci. Ponadto przełożeni bardzo pilnują, aby czas pracy nie przekraczał 8h, co jest dość niespotykane i pozytywnie zaskakujące w korporacjach. Jeśli chodzi o minusy to jest ich znacznie więcej. Przede wszystkim właśnie ta kultura korporacyjna. Jest ona obecna w każdym zakątku biura (przynajmniej warszawskiego, bo w tym dane mi było pracować) mimo, że firma głośno mówi o tym, że nie są korporacją - nie dajcie się zwieść. Może i kierownictwo stara się tego unikać jak może, ale pracownicy lubią sobie gotować piekiełko w życiu codziennym. Każdy się uśmiecha, jest skłonny do pomocy, ale potem okazuje się, że za plecami przykładali rękę do Twojego odejścia. Zdecydowanie nie są do warunki, które każdy zniesie psychicznie. Pani manager poinformowała mnie o "niemożności przedłużenia umowy" tydzień przed jej wygaśnięciem i to tylko dlatego, że została poproszona przeze mnie o nakreślenie mojej przyszłości w firmie. Na moje pytanie "dlaczego?" (mimo, że nie sądziłam, że zmienię jej zdanie - po prostu chciałam zrozumieć) podała mi dwa argumenty, ale gdy próbowałam je jakoś obronić to odpowiadała "ja nie wiem jak było". W takim razie dlaczego pracownik dostaje takie argumenty, leżące u podstaw tego, że z dnia na dzień pozostaje bez źródła dochodu? Ale rozumiem - tutaj niestety mogła też dojść do swego rodzaju manipulacji ze strony serdecznych koleżanek z pokoju. Lecz naprawdę, chyba każdy wolałby bardziej usłyszeć coś w stylu "nie pasujesz do grupy", czy "nie tego szukamy w pracowniku" niż stek bzdur, który dostał się mi. W dodatku pani manager na odchodnym powiedziała "nie zdziw się, jak podejdziesz do biurka i nie będzie ci chodził komputer. Już możesz mieć zablokowane dostępy". Na moje zaskoczenie zareagowała niemal odeskortowaniem mnie do biurka, zaczekaniem aż się spakuję i poniekąd odstawiła mnie do windy o godzinie 10:45, kwitując wszystko, jakże niekorporacyjnym "wiesz, jesteś fajną osobą. no hard feelings". Samą firmę poleciłabym początkującej osobie z miłą chęcią, bo ma swoje plusy, których może szukać nowicjusz. Nie można też zaprzeczyć ogromnej wiedzy merytorycznej, którą posiadają tam managerowie (przynajmniej szanowna pani, z którą ja miałam okazję współpracować). Natomiast zupełnie w kontaktach międzyludzkich i w poszanowaniu pracownika (nawet odchodzącego) niektórym przydałoby się jeszcze szkolenie. A jeżeli je mieli - być może sprawdzenie, czy nie przysnęli na nim.