Kolejna firma, mająca wysokie mniemanie o sobie, właściwie szefowie, a tak naprawdę brak profesjonalizmu. Ale po kolei. Odpowiedziałem na ogłoszenie na stanowisko sprzedażowe, spotkanie w miłej atmosferze, dużo o firmie, o organizacji, wartościach itp. Poznanie dwóch szefów, właścicieli, na koniec informacja, że to początek rekrutacji, damy znać co dalej. Realia. Mamy 08.09, zero odzewu, jakiejkolwiek informacji zwrotnej. W sumie nic nowego, może poza tym, że szefowie to nie jakieś młode rekruterki z pokolenia XYZ, tylko stare chłopy, co najmniej +40, jak nie +50, prowadzący biznes o zasięgu ogólnopolskim od wielu lat i wydawało mi się, że od kogo, ale od nich, można oczekiwać profesjonalizmu. Kolejne brutalne zderzenie z szarą rzeczywistością polskich Januszów biznesu. Tak na marginesie, nasuwa mi się taka konstatacja. Moja świętej pamięci Babcia, prosta, ale mądrą kobieta, często mi powtarzała, że jak kindersztuby nie wyniesiesz z domu, to się już później nie nauczysz. I to się bardzo często sprawdza w obecnych czasach, dramatycznie często w obszarze rekrutacji. To jest po prostu brak szacunku, co najmniej. Albo jestem kulturalny, albo nie, nie ma czegoś takiego, że prywatnie są inne standardy, a firmowo inne. Kolokwialnie, nie można być trochę w ciąży. Oczywiście moja kandydatura mogła im nie przypaść do gustu, ale pewne zasady obowiązują. Dalszych „sukcesów” w obszarze rekrutacji. PS. Znajomi się pukają w głowę, że mi się chce takie tematy poruszać, ale cholera mnie bierze na takie traktowanie poważnych ludzi. A zwróć im uwagę, to wielkie halo i oburzenie, że jak się śmie.